Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie głęboko… Z tkliwością niesamowitą… Wiedział co od wczorajszego przedpołudnie zaprząta moje serce i głowę. Nie ukrywałem tego przed Nim.
„Ale widzisz, Jezu kochany? Od jednej strony się postarałam to zaskoczyła mnie od innej… Nie spodziewałam się!”
Umilkłam na chwilę, a potem mówiłam dalej:
„Najbardziej mi smutno, że moje Dzieci będą musiały na swój prezent dłużej poczekać…”
„Zaczekają…” – wyszeptał Jezus z czułym uśmiechem.
„No, zaczekają… Nie mają wyjścia, niestety… Swojemu Dziecku nie mówiłam o co chodzi. Oględnie tylko.”
„Powiedz jeśli chcesz”.
„Chciałam, żeby miało niespodziankę…”
Spojrzałam w Jezusa zamyślona.
„Ty sama jesteś Moją niespodzianka dla Dziecka! Dla wszystkich twoich Dzieci. Ty sama jesteś niespodzianką ode Mnie!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Zawstydziłam się…
„Jedno Mnie w tym wszystkim zachwyca, Monisiu!”
„Zachwyca?! Co takiego?” – spytalam zaskoczona.
„Że nie winisz Mnie o to!”
Spojrzałam w Jezusa pytająco! Potem zaśmiałam się perliscie!
„Winić?! Ciebie?! Dobre sobie! – śmiałam się na całego – Aleś wymyślił, Jezu kochany! A niby czemu miałbyś być winny?! Temu?! Albo temu?! Ja nie widzę tu Twojej winy! Co Ci w ogóle przyszło… Kochany mój!”
Jezus patrzył we mnie słodko… A ja uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha!
Pomyślałam, że to co się stało jest Jego niespodzianką dla mnie. Może nie zbyt fortunną i nieoczekiwaną. Ale niespodzianką!
NIESPODZIANKA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI