„Widzę Cię Jezu! Widzę! Jakiś Ty piękny!!!”
Tańczylismy bardzo w migotliwej, skrzącej się kropelkami rosy Światłości! Jezus uśmiechnął się do mnie słodko…
„Zgodziłaś się, że możesz Mnie nie widzieć. Więc widzisz!” – wyszeptał z tkliwością. Był taki piękny! Przepiękny!!! Dostojny i uroczysty wielce. Ujęłam twarz mojego Jezusa w swoje dłonie i patrzyłam Jezusowi w oczy głęboko… Z zachwytem i uwielbieniem! Zakochana na zabój patrzyłam!
„Oczywiście, że się zgodzilam. Dlaczego miałabym się nie zgodzić?” – spytalam z prostotą.
Jezus posmutnial…
„Wiele dusz się nie zgadza…” – wyszeptał bezgłośnie prawie.
„A ja się zgodzilam. Ufam Ci. Dlatego!”
„Właśnie!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem… Głaskalam Go po policzku… Z czułością…
„Jakiś Ty piękny! Przepiękny! Prawdziwy Piękniś… – szepnęłam z mocą.
Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości… Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś! I nagle wyrwało mi się z głębi serca:
„Im jesteś bliżej, tym jesteś piękniejszy! Bardziej i bardziej!”
„Pokazuję ci się maleńka! Odsłaniam! Odkrywam! Pokazuję ci się takim jakim jestem…”
„Mój piękny… mój śliczny Jezuniu! Mój cudny! Przecudny…”-szeptalo moje serce.
Jezus patrzył we mnie i wydawał się bliższy i bliższy, i bliższy…
BLIŻSZY I BLIŻSZY I BLIŻSZY…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI