Obudziłam się… Obudziłam się i od razu wiedziałam, że jestem w ramionach Jezusa. Otulona Jego Miłością… Leżałam z zamkniętymi oczami… Nagle usłyszalam głos piskliwy i skrzeczący i przymilny:
„To nasza Monisia!”
„A pójdziesz ty!” – szepnęłam i zrobiłam taki gest ręką jakbym chciała trzepnąć muchę, albo komara. Głos zamilkł. Za chwilę usłyszalam rozmodlony, uduchowiony i pełen elokwencji glos:
„To nasza Monisia!”
„Nie wasza. Tylko Boga w Trójcy Świętej Jedynego! Ojca, Syna i Ducha!”
„Amen!” – zaśpiewał głos. I zamilkł. Po chwili znów usłyszalam głos, podobny do syku weza:
„To nasza Monisia!”
„Twoja?! Nigdy!” – szepnęłam z mocą. Głos zamilkł. Nastała bloga cisza… Otworzyłam oczy i zobaczyłam pochylone nade mną Oblicze Jezusa… Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem wielkim!
Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha!
„Moja Monisia!!!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Tak! Tylko Twoja!” – szepnęłam z uwielbieniem.
„I niczyja inna?!”- wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
Spojrzałam w Niego oburzona!!!
„Jeszcze pytasz??!! Przecież wiesz!”
Jezus rozczulił się niezmiernie…
„Wiem… maleńka. Wiem! Tylko się tak z Tobą droczę!”
„A! Droczyć to się możesz! Do woli!” – szepnęłam rozpromieniona cała. I rzuciłam się Jezusowi na szyję! Objęłam Go mocno! Mocno!
„Ojoj! Bo Mnie udusisz!!!” – zaśmiał się Jezus perliscie.
„Nie bój się, nie uduszę Cię! Przecież jesteś Bogiem!” – zaśmiałam się wesoło.
Jezus wybuchnął śmiechem! Jasnym, perlistym i głośnym!
„’Przecież jesteś Bogiem!’ A myślisz, że Boga nie można udusić???!”
Kiwnęłam głową, że nie.
„Chyba, że z miłości!” – dodałam ze śmiechem.
Obejmowałam mojego Jezusa z miłością! Mocno, mocno… A On tulił się się do mnie z oddaniem. Trwaliśmy tak, policzek przy policzku, serce przy SERCU. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego….
„Wiesz mój Jezu kochany?! Chyba jednak Cię uduszę!”
„Uduś, maleńka!!! Duś do woli!”
Cieszyliśmy się sobą nawzajem! Niezmiernie!!!
UDUŚ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI