Byłam w moim Jezusie! Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach leżałam. Usmiechalam się do mojego ślicznego od ucha do ucha!
„Wczoraj chciałam sprawić Ci przyjemność, radość, a to Ty sprawiłeś przyjemność mnie! I mnie ucieszyłeś! Baaaaaardzo!”
Jezus promieniał cały miłością!
„”Widzisz kochana, to jest tak, że gdy chcesz sprawić radość i przyjemnośc Mnie to pozwalasz, żebym mógł sprawdzić je tobie!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem! I ja patrzyłam w mojego Jezusa z miłością i uwielbieniem…
„”Jezu mój, ja mam radosną duszę, prawda?”
„Tak, maleńka. A czemu pytasz?”
„I że to Ty we mnie czynsz?” – odpowiedzialam pytaniem na pytanie. I zaraz szybko dodałam:
„W codzienności tyle trosk, kłopotów, cierpienia, bolu. A we mnie jest radość i szczęście!!! I pokój! Nie mówię, że mnie te troski i ból nie dotykają. Dotykają. Ale zostają na zewnątrz mnie. Oddaję je Tobie i idę dalej, przed siebie! Dawniej wchodzily one jakby do mojego wnętrza. Teraz nie mają tam wstępu. Nie wiem, nie umiem tego opisać.”
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Miejsce gdzie kiedyś zajmowały troski i ból teraz zajmuję Ja! Żyję w tobie, Monisiu! A ty we Mnie żyjesz!”
„Taaak!” – szepnęłam z mocą. Choć niewiele z tego co mówił Jezus rozumiałam. Byłam w Nim i byłam bardzo szczęśliwa. To mi wystarczyło.
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Tulił do SERCA i patrzył we mnie z zachwytem…
O WNĘTRZU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI