Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach tańcząca. Wyciągnęłam rękę i zaczęłam dłonią dotykać SERCE Najdroższe. Dotykałam i pieściłam JE z miłością… Patrzyłam w mojego ślicznego i rozmyślałam:
„Wiesz mój Jezu? Mam takie poczucie… Nie, nie jest to poczucie, przekonanie też nie. Pewność! Mam taką pewność że żyję w dwóch światach. Jednocześnie! W wewnętrznym tu z Tobą. I w zewnętrznym. Oba te światy nie są sobie przeciwne, nie przeszkadzają sobie. Przeciwnie! Przenikają się wzajemnie, przeplatają… Świat wewnętrzny kształtuje, tworzy to co jest zewnątrz, wokół mnie! Rządzi Nim! Ty nim rządzisz! Miłością i cierpliwością i czułością. Ale rządzisz! Jesteś moim Panem, Panem mojego wnętrza. I rządzisz oboma światami. I wiesz? Często sobie myślę, który świat jest bardziej realny, bardziej prawdziwy. Ten zewnętrzny, czy ten tutaj, wewnątrz… Ale wiem, że kiedyś ten zewnętrzny świat przeminie, się skończy! Kiedy pójdę do Ciebie na rączki! A wewnętrzny przemieni się! Jak Ty po Zmartwychwstaniu! Przemieni się, spotężnieje… I będzie tylko On… Czyli Ty!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha! A Jezus patrzył we mnie głęboko… Z tkliwością niesamowitą i lubością… Patrzył.
„Nie wiem… Nie znam się na tym. Mówię to co myślę…” – szepnęłam bezgłośnie prawie.
„Ja mówię przez ciebie, maleńka!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
I patrzył we mnie rozpromieniony Miłością, zachwytem i dumą…
DWA ŚWIATY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI