Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Siedziałam u Niego na kolankach, otulona Miłością… W ręku trzymałam kartkę.
„Patrz co dostałam! List!” – szepnęłam rozpromieniona cała.
Jezus ujął list w Swe dłonie i zaczął czytać. Uśmiechał się przy tym przepięknie!
„Podziękowanie!”
„Tak! Od mojego Duchowego Syna i jego braci. Zobacz… Pieczęcie, podpis…”
„Pięknie!”
„Cudownie! Wspaniałe! I Msze święte będą odprawiać! Bite dwa miesiące, w środy! Za mnie i w moich intencjach! Już odprawiają!” – szepnęłam uradowana.
Jezus przytaknął z cudnym uśmiechem.
„Mam prośbę, mój Jezu!”
„Tak, maleńka?” – szepnął Jezus. I nachylił się do mnie… I słuchał całym Sobą.
„Jak będą odprawiane te Msze, pamiętaj w nich o…” – i zaczęłam wymieniać imiona moich Duchowych Dzieci, ale nie tylko. Każdego kto był mi drogi i bliski. Wymieniałam i wymieniałam. Długo! A Jezus pochylony słuchał… Cierpliwie.
Gdy skończylam, szepnęłam raz jeszcze:
„Pamiętaj o nich, proszę, kochany!”
„Będę pamiętał, Monisiu!”
„Dziękuję!” – szepnęłam i rzuciłam się Jezusowi na szyję!
Trwaliśmy policzek przy policzku i SERCE przy sercu!
„Błogosław Mu! Sprawił mi wieeeeelką radość!” – szepnęłam Jezusowi wprost do ucha. Jezus doskonale wiedział o Kogo chodzi!
„Błogosławię i będę błogosławił!”
Dałam siarczysty buziak mojemu umiłowanemu, słodkiemu Jezusowi. A On zaśmiał się głośno, perliscie! Cudownie!
O LIŚCIE I NIE TYLKO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI