Byłam w SERCU Najdroższym! Leżałam na mięciutkim i wygodnym posłaniu… W powietrzu! Umiłowany mój Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem. Pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie! Zakochany i zachwycony cały! I ja tylko w Niego patrzyłam! W mojego ślicznego Jezusa!
„Mój najsłodszy! Mój kochany! Mój słodki Jezu!” – szeptałam głaszcząc Jezusa po policzku.
„Dziś twe święto, Monisiu kochana!” – wyszeptał Jezus z ogniem
„Tak…”
„Jaki chcesz dostać ode Mnie prezent dla siebie?”-spytał mój śliczny.
„Łaski dla moich Dzieci!”
„Ale dla siebie?!”
„No toż mówię! Łaski dla moich Duchowych Dzieci! Dużo! Deszcz łask!”
„Dostaniesz!” – wyszeptał Jezus płonący cały! Ognisty!
„Dziękuję! A dla siebie…”
„Tak?! – przerwał mi Jezus gwałtownie.
„Widzę, że zmęczony jesteś mój Jezu… Odpocznij na moim sercu. Proszę!”
„I to ma być prezent dla ciebie?!” – wyszeptał Jezus poruszony wielce.
„Tak. To wielki prezent! Proszę…”
Jezus spojrzał we mnie głęboko… I położył głowę na moim sercu.
„Jak Mi dobrze TU…” – usłyszalam szept mojego umiłowanego, ciepły i pełen miłości.
Jezus odpoczywal na sercu moim. A ja głaskalam Jego włosy…
DLA SIEBIE…
Category: (NIE) MOJE MYŚLI