„Dziękuję mój Jezu za ostatnie trudności. Za trudności, które pojawiły się wczoraj wieczorem też!”
Jezus trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie płonący cały miłością. Poruszony był cały…
„Będziesz wiele cierpieć, najmilsza Moja…” – wyszeptał łagodnie.
„Będę, kochany! Jednak prosiłam, żebyś nie mówił mi o cierpieniu, ale o Twojej miłości…”
Jezus uśmiechnął się do mnie smutno.
„Kiedy miłość Moją objawiłem przez cierpienie, maleńka.”
„To prawda!”
Jezus nakarmil mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach i szeptałam:
„Pamiętasz, mój Jezu, jak mówiłam Ci, że patrząc na Krzyż, widzę przede wszystkim Twoją miłość? Cierpienie oczywiście, też widzę. Ale miłość przede wszystkim!”
Jezus skinął głową twierdząco. A ja szeptałam dalej:
„Teraz świat odrzuca cierpienie. W telewizji co chwilę reklamują leki przeciwbólowe. Ludzie często boją się cierpienia, nie chcą go przyjąć. A gdy już na nich spadnie, buntują się przeciw Bogu. Mają do Niego pretensje, żal. Tymczasem Ty, Bóg – Człowiek przyjąłeś na Siebie nasze cierpienia. Umarłeś na Krzyżu, a po Zmartwychwstaniu zostawiłeś Rany na Ciele. Zostawiłeś Je, aby każdy kto cierpi mógł się do Nich przytulić… By wiedział, że nie jest sam!”
” Właśnie tak, Monisiu! Właśnie tak!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Oczy Mu błyszczały! I mnie oczy błyszczały Jego Miłością…
O MIŁOŚCI I CIERPIENIU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI