Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tulił mnie w objęciach i patrzył we mnie rozpromieniony cały!
„A Ty Monisiu masz serce uśmiechnięte? Jak myślisz?”
Uśmiechnęłam się do Jezusa radośnie!
„Tak, myślę, że mam uśmiechnięte! Dzięki Tobie! Ciebie mam w sercu, mój Jezu kochany. I Ty się w nim uśmiechasz!”
Zaczęłam głaskać mojego ślicznego Jezusa po policzku… delikatnie i czule. Z miłością i uwielbieniem. Umiłowany mój promieniał bardzo! Coraz bardziej i bardziej!
„Jakiś Ty piękny, mój Jezu! Cudny! Najcudowniejszy! Jak bardzo promieniejesz! Niesamowicie!” – szepnęłam zachwycona cała.
„Tak promienieję w sercu twoim, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus słodko.
„Aż tak…?!”
„Aż tak!”
„Ale wiesz… mój słodki… Czasem jest mi się trudno uśmiechać. Kiedy wszystko boli, albo… wiesz. Ale staram uśmiechać się mimo cierpienia, smutków i kłopotów.”
„I taki uśmiech jest dla Mnie najcenniejszy!”
Mój śliczny Jezus promieniał coraz bardziej i bardziej… Odpoczywałam w Jego promieniach. A On ogarniał mnie nimi. Ogarniał mnie Swym blaskiem, Swymi promieniami. Aż wydawało mi się, że jestem Jego promieniem. Promieniem Jezusa!
W PROMIENIACH JEZUSA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI