Jezus trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie płonący cały miłością… Słodko patrzył.
„A Ty mój Jezu czekałeś aż TATA Cię pośle na ziemię?” – spytałam z uśmiechem od ucha do ucha.
Jezus aż się zapalił! Ożywił niezmiernie!
„Czekałem! Tęskniłem! Pragnąłem! Oczekiwałem na Pełnię czasów… Aż w końcu w otchłani dziejów usłyszałem słowa TATY: 'Idź Synu! Już pora. Idź zbawić świat!’ Gdy Anioł zwiastował Miriam Dobrą Nowinę, niebo i ziemia znieruchomiały! Zastygły w oczekiwaniu! Zamarły… Wszystko czekało co powie Miriam! I kiedy z ust dziewczęcia padło: 'niech mi się stanie!’, obłok okrył Ją cieniem. A w dziewiczym łonie Miriam poczęło się Życie!”
Słuchałam rozpromieniona zachwytem!
„Wiesz mój Jezu? Często gdy odmawiam Różaniec, zamyślam się nad słowami: 'błogosławiony owoc żywota Twojego Jezus’. Jak trzeba być pięknym człowiekiem i jak trzeba pięknie żyć, aby wydać Taki Owoc! Owocem życia Miriam jesteś Ty, mój Jezu! Owocem życia… Czy ja mogę wydać podobny Owoc?”
„Oczywiście Moja kochana Monisiu, możesz! Każdy może! Ja Jestem dostępny dla każdego człowieka! Mogę być Owocem każdego!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego…
OWOC
Category: (NIE) MOJE MYŚLI