„Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!”
Na początku miałam napisać o św Pawle, którego nawrócenie dziś obchodzimy. Potem przyszedł mi do głowy św Franciszek, który głosił „Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”, nie tylko ludziom, ale nie i zwierzętom. Mówił kazania do ptaków, miał wilki za swoich przyjaciół! Ale wieczorem, w łóżku spytałam Ducha Świętego o czym chce, żebym opowiedziała, moje myśli niespodziewanie pobiegły… do mnie! Ja mam iść na cały świat i głosić Ewangelię?! Ale jak?! Przecież nie mogę ruszyć ani nogą, ani ręką! Co jest dla mnie „całym światem”? Dla mnie całym światem tu na ziemi jest moja rodzina. Ta z którą złączona jestem więzami krwi i ta, z którą łączą mnie więzi duchowe. To są moi najbliżsi. Im chcę, pragnę głosić Ewangelię, Dobrą Nowinę. Jak? Modląc się za moich najbliższych i ofiarując za nich cierpienie, tańcząc za nich z Miłością. Myśleć o nich z Miłością. Patrzeć na nich z Miłością. Prosić ich z Miłością. Dziękować im z Miłością. Uśmiechać się do nich z Miłością. Pisać do nich z Miłością. Doradzać z Miłością. Z Miłością czyli z Bogiem, bo Bóg jest Miłością! Moja siostra często przychodzi do mnie pogadać, spytać o radę. Chyba muszę jej dobrze doradzać, bo przychodzi. I ja także ją pytam o radę. Mój bratanek też do mnie przychodzi. Oj jak on do mnie przyjdzie to gadamy i gadamy! On mi opowiada o roślinach, które hoduje. Opowiada różne ciekawostki, pokazuje zdjęcia. Jak był młodszy to dostał z religii zadanie domowe: „Wypisz osoby, które gdy na nie patrzysz to widzisz, że są wierzące”. Mikołaj napisał, a bratowa potem zagląda do jego zeszytu i czyta: „1. Ksiądz Robert (religii go uczył) 2. Ciocia Monika.” Wzruszyłam się i bardzo zdziwiłam gdy mi bratowa o tym powiedziała. Patrzy na mnie i widzi, że jestem wierząca. Choć rzadko rozmawialiśmy o Panu Bogu. Nie trzeba tylko mówić o Bogu. Trzeba Nim żyć! Wtedy wszystko co mówię i robię mówi, że w Niego i Jemu wierzę! Staram się żyć w bliskości z umiłowanym moim Jezusem. Karmię się Jego Słowem i Ciałem. Radzę się Jego, słucham co chce mi powiedzieć. A potem siadam na wózek i głoszę. Nie tylko słowami, ale całą sobą!
Kiedy umrę, gdy już pójdę do Jezusa na rączki mam nadzieję, że moi najbliżsi będą mnie pamiętali. Pamiętali, że żyłam, kochałam i głosiłam…
GŁOSZĘ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI