Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Trzymał mnie w objęciach i patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem… Objęłam mojego umiłowanego i wtuliłam się w Miłość. Położyłam głowę na Jego SERCU. Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Przylgnęliśmy do siebie nawzajem. Bóg i dusza. Stworzyciel i stworzonko. Potężny i maleńka… Trwaliśmy razem SERCE przy sercu… Mój słodki Jezus przenikał mnie.
„Jak dobrze mi w Tobie mój śliczny Jezuniu! Przy Tobie wszystkie ludzkie sensy i bezsensy są bez sensu… Tylko Ty jesteś jedynym prawdziwym Sensem! W Tobie ból i cierpienie zmienia się w taniec! Pełen miłości, ognisty, szalony taniec! W Tobie smutki i radości są Twoim uśmiechem! Giną w cudnym Twym uśmiechu. W Tobie mogę wszystko. Nawet, a raczej przede wszystkim to co niemożliwe! W Tobie pragnień już nie ma. Ty jesteś jedynym Pragnieniem. Jesteś spełnieniem pragnień! W Tobie… nic już nie ma. Jesteś TY i nic więcej! Tylko Ty, mój śliczny Jezuniu! Tylko Jezus!” – szeptało moje serce.
Jezus tulił mnie w Sobie. Z Miłością.
TYLKO JEZUS!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI