Leżałam wtulona w umiłowanego mojego Jezusa. Tańcząca bardzo leżałam. Mój słodki Jezus obejmował mnie całą. Tulił mocno do Siebie. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem!
„Pragnę ciebie, Monisiu!” – wyszeptało SERCE Najdroższe.
„Pragnę Ciebie Jezuniu!”
„Uwielbiam cię Monisiu!”
„Uwielbiam Ciebie Jezuniu!”
Wyciągnęłam rękę i delikatnie zaczęłam dłonią dotykać policzek Jezusa i głaskalam go z czułością.
„Jakiś ty piękna! Jak piękna!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Bo podobna do Ciebie!” – uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha. Głaskalam policzek umiłowanego… I nagle wyrwało mi się z głębi serca:
„Jaki Ty piękny! Przepiękny!”
„Bo podobny do ciebie maleńka Moja!”
„Podobny do mnie?! Przecież to ja jestem podobna do Ciebie!” – aż krzyknęłam.
„A jaka to różnica?” – spytał Jezus łagodnie.
„No jest różnica! Bo przecież to Ty mnie stworzyłeś na Swoje podobieństwo i…”
Nie dokończyłam! Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i gorącym.
„Ja żadnej różnicy nie widzę!” – Jezus promieniał cały. Patrzyłam w Niego zdumiona! I pomyślałam, że On nie patrzy na różnice, ale na podobieństwo. Że jest do mnie podobny bo ja jestem podobna do Niego!
„Właśnie tak, Monisiu kochana. Właśnie tak!” – wyszeptało SERCE Najdroższe.
Jezus patrzył we mnie. I ja w Niego patrzyłam. I już niczego nie potrzebowałam. Przestałam myśleć. Leżałam zanurzona w Miłość. Zanurzona w Jezusie…
PODOBIEŃSTWO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI