Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Leżałam w objęciach umiłowanego obolała bardzo i bardzo zmęczona. Ale jednocześnie bardzo szczęśliwa. Jezus mój śliczny pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały.
„Wiesz mój Jezu? Ostatnio coraz częściej słowa modlitw wydają mi się sztywne, drętwe…”
„Może na nowo trzeba odkryć ich głębię…” – wyszeptał Jezus patrząc gdzieś w dal.
„Masz rację mój Jezu! Muszę na nowo odkryć ich głębię! Ty Sam uczyłeś uczniów słów modlitwy. Ty jesteś Słowem i…” – nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem. Słodkim i czułym i gorącym! Patrzył mi w oczy głęboko.
„A może na pewnym etapie bliskości ze Mną nie potrzeba słów. Wystarczy bycie!”
„Pragnę być! Wtulić się w Ciebie. Przytulić serce do Twego SERCA i być…”
„Więc bądź!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Patrzyłam w mojego Jezusa z uwielbieniem i zachwytem…
„Słowa ludzkie są za małe i trudno mi wyrazić słowami to co chciałabym Ci powiedzieć… Wyrazić miłość i zachwyt… czułość i uwielbienie. Słowa ludzkie są zamknięte i skończone. Ty zaś mój słodki Jezu jesteś nieskończenie nieskończony! I moje życie w Tobie też jest nieskończone… Ufam, że pójdę do Ciebie na rączki. Tam już nie będzie potrzeba słów. Tam będę mogła wielbić Ciebie całą duszą. Będę mogła być z Tobą i w Tobie, po prostu. I teraz pragnę! Muszę Ci powiedzieć, że męczą mnie słowa…”
„Więc bądź! Bądź, maleńka Moja!”
Wtuliłam się w umiłowanego mojego. Wtuliłam się w Miłość. Byliśmy razem, SERCE przy sercu. Mój Miły i ja…
WIĘC BĄDŹ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI