Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Dziękuję Ci za cierpienia, mój Jezu!” – szepnęłam z mocą.
Jezus spojrzał we mnie zaskoczony!
„Wielu odsuwa od siebie cierpienia, odpycha je. A ty, maleńka, Mi za nie dziękujesz?!”
„Tak! Bo mogę je ofiarowywać za moje Dzieciaki!” – szepnęłam i dałam umiłowanemu siarczystego buziaka. Zaśmiałam się perliscie. Odbiegłam trochę dalej i zaczęłam tańczyć! Tańczyłam, lecz moje serce tęskniło… Natychmiast zjawił się przy mnie Jezus!
„Myślałaś, że pozwolę ci tańczyć samej, Monisiu?!”
„Nie myślałam. Czekałam na Ciebie!”
„Tęskniłaś?”
„Tęskniłam.”
„Wiem, Moja jedyna!”
„To czemu pytasz, kochany?”
„Bo chciałem, żebyś to powiedziała.”
„Tęskniłam. Tęskniłam…”
„Nie musisz tęsknić, Ja zawsze jestem z tobą, maleńka!”
„Wiem, ale tęsknię!”
Jezus objął mnie całą i przytulił mocno do Siebie. Zaczął mnie głaskać z czułością po plecach.
„Nie musisz już tęsknić, maleństwo Moje kochane…” – szeptał mój Jezus tkliwie.
„Tęsknię bo Cię kocham! Mam Cię nie kochać?!” – zażartowałam i zaśmiałam się radośnie.
Jezus uśmiechnął się do mnie nieśmiało! Spojrzał we mnie jakby mnie pierwszy raz zobaczył.
„To Ja już nie wiem co powiedzieć, Monisiu!”
„Nic nie musisz mówić, mój śliczny! Tańczmy!”
I tańczyliśmy patrząc w siebie nawzajem głęboko. Z miłością. Tańczylismy bardzo w intymności i bliskości bez granic! Mój Jezus i ja.