Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach, głaskałam policzek umiłowanego i uśmiechałam się do Niego od ucha do ucha! I dałam Słodkiemu mojemu siarczystego buziaka!
„O! Jaki piękny pocałunek maleńkości!” – wyszeptał Jezus z lubością.
„Twoja maleńka dotyka Ciebie Jezu dotykiem maleńkości i całuje Cię pocałunkiem maleńkości!”
„I mówi słowami maleńkości!”
„Słowami maleńkości? Jak nimi się mówi? – spytałam zaciekawiona.
„Słowa maleńkości to słowa ciche, pokorne, proste. Niby niezdarne, nieporadne. Ale niosą się daleko, daleko. Dalej niż słowa wielkości!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Nauczysz mnie mój śliczny tak mówić?”
„Ty już tak mówisz, maleńka!”
„Już?!”
„Na przykład na blogu. Piszesz prosto, pokornie, niby nieporadnie, a zobacz ile osób go czyta?”
„Taaak…” – szepnęłam ze zdziwieniem.
Po chwili szepnęłam znowu:
„Maleńka kocha Cię miłością maleńką!”
Usłyszalam swoje słowa i posmutniałam, bo pomyślałam, że pragnę kochać mojego Jezusa wielką miłością!
Umiłowany mój uśmiechał się do mnie cudownie!
„Maleńka Miłość zbawiła świat, Monisiu! – wyszeptał Jezus ogniście – i wciąż zbawia. Ty Jej pomagasz swoją maleńką miłością!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie! I On uśmiechał się do mnie. Trwaliśmy w uśmiechu…
MALEŃKA MIŁOŚĆ ZBAWIA ŚWIAT!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI