Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Leżałam w Jego objęciach szczęśliwa cala. Leżałam… A w sercu mi się układało:
„Witaj Jezu zmartwychwstały.
Piękny, wielki, pełen chwały!
Uśmiechnięty i radosny
Jak po zimie powiew wiosny.
Ty utulisz, Ty rozgrzeszysz.
Ty miłością Swą ucieszysz.
Otworzyłeś Rany Swoje.
Jak miłości słodkie Zdroje.
Więc z Nich piję wciąż wytrwale,
By zamieszkać w Twojej chwale.
Dzięki za Twe zmartwychwstanie,
Jezu Chryste miły Panie!
Lub:
Mój maleńki, śliczny Panie!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha i spytałam:
„Które zakończenie wolisz, kochany mój Jezu? Które Ci się bardziej podoba?”
„Oba!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały.
„Masz więc oba! Dla Ciebie ułożyłam. Właściwie to samo mi się ułożyło. W pół sekundy. No dobrze, w pięć minutek!”
„Dziękuję, maleńka Moja. Pięknie! Bardzo pięknie!” – wyszeptał Jezus z ogniem miłości.
Patrzył we mnie poruszony i milczący.
„A co Ty ostatnio taki milczący, mój Jezu?” – spytałam zaniepokojona.
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Promiennie!
„Nie jestem milczący, maleńka. A jeśli nawet nic nie mówię to Moje Dzieło mówi za Mnie!” – wyszeptał z ogniem.
Patrzyłam Jezusowi w oczy. Zrozumiałam, że mówi o mnie. Ja jestem Jego Dziełem. Wszystko we mnie jest Jego Dziełem.
Patrzyłam w mojego ślicznego, słodkiego Jezusa z miłością i uwielbieniem…
DZIEŁO JEZUSA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI