Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo, bardzo…
„O Jezuniu mój kochany… Jaka jestem zmęczona…” – szepnęłam z trudem.
Weszłam w mojego umiłowanego i położyłam głowę na Jego SERCU.
„Boli wszystko…” – westchnęłam.
„Taaak… Odpocznij maleńka Moja! Jesteś bardzo dzielna i mężna. Ale czasem trzeba sobie pozwolić na bezradność” – wyszeptał Jezus poruszony i wzruszony wielce.
Mój śliczny Jezus patrzył we mnie ogniście… A ja rzeczywiście czułam się bezradna. Nie z powodu cierpienia. Czułam się bezradna i bezbronna wobec MIŁOŚCI Jezusa! Miłość obezwładniała mnie… Pogładziłam dłonią SERCE Najdroższe, pieściłam JE.
„Jak dobrze mi TU, u… siebie!” – szepnęłam z mocą. Popatrzyłam w oczy Jezusowi. Do tej pory mówiłam: 'u Ciebie’. Jedno słowo, a tak wiele zmienia.
„Jakże się cieszę, maleńka Moja! Jakże się cieszę! Uszczęśliwiłaś Mnie niezmiernie!!! Wszystko Moje jest twoim, Moja śliczna Monisiu! Miód na Moje SERCE…”
Uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie!
Mój Duchowy Synek nazywa mnie Pszczółką…
„Tak robisz miodek na Moje SERCE!” – wyszeptał Jezus z lubością.
Leżałam na SERCU Jezusa. I było mi dobrze. U siebie.
U SIEBIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI