Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego.
„Jutro wyjeżdżam. Będziesz tęsknił, kochany?” – spytałam Jezusa z uśmiechem.
Jezus zaśmiał się cudnie i patrzył we mnie zdziwiony jakby!
„Będziesz tęsknił? Bo ja nie!”
„No, Ja też nie!”
Patrzyliśmy w siebie nawzajem głęboko. Z miłością i uwielbieniem.
„A dlaczego nie będziemy tęsknić za sobą nawzajem?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Będę mówiła za siebie. Nie muszę za Tobą tęsknić, mój Jezu bo zawsze ze mną jesteś! Zawsze, gdziekolwiek jestem, zawsze mogę do Ciebie przyjść. A Ty mnie zawsze weźmiesz na rączki i przytulisz do SERCA. Ty zawsze ze mną jesteś!” – szepnęłam z mocą.
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością!
„A ty zawsze jesteś ze Mną, Monisiu kochana!” – wyszeptał rozpromieniony cały.
„Zawsze? Ale przecież…”
Jezus przerwał mi gwałtownie czułym i słodkim pocałunkiem.
„Jesteś ze Mną zawsze, maleńka Moja! Poza tym skoro JA Jestem z tobą to i ty ze Mną jesteś, prawda?”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Tak. Racja!”
Patrzyłam w mojego umiłowanego szczęśliwa cała!
„Cała Twoja, cała dla Ciebie, cała z Tobą i cała w Tobie, mój Jezu kochany!”
„Cały twój, cały dla ciebie, cały z tobą i cały w tobie, maleńka Moja!”
Trwaliśmy razem SERCE przy sercu. W miłości i intymności bez granic! Mój Jezus i ja.
Przez najbliższy tydzień notek nie będzie.