Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w objęciach umiłowanego i patrzyłam Mu w oczy z wdzięcznością.
„Sztywność i ból nóg przeszła. Brzuch też lepiej. Dziękuję! Ty, mój Jezu, rejestrujesz mnie do lekarza wcześniej niż wiem, że będę musiała jechać! Jest lepiej. Może teraz będę dalej czytać czytania, bo nie mogłam się skupić, i skończę układać rozważania…” – szepnęłam z radością.
„Skończysz, maleńka! Razem skończymy!”
„Raczej Ty skończysz, kochany. Bo ja to tam…”- nie dokończyłam. Jezus zamknął mi usta pocałunkiem i patrzył we mnie głęboko
„Razem skończymy, Monisiu!” – wyszeptał ogniście
„Ja sama bez Ciebie nic nie zrobię! Bez Ciebie nic!”
„I Ja bez ciebie nic, Monisiu!”
„Eee tam…”
„Ja bez ciebie nic, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z naciskiem.
„Naprawdę…?”
„Jesteś Mi potrzebna, Moja słodka! Jesteś Mi potrzebna, by czynić świat lepszym! Potrzebuję twego serca, potrzebuję twoich dłoni, twych ust, potrzebuję twojego uśmiechu, potrzebuję też twojego wózka, twego cierpienia, aby zmieniać świat na lepsze!”
Jezus patrzył we mnie płonący cały miłością i poruszony niezmiernie. A ja delikatnie głaskalam Jego policzek…
BY ZMIENIAĆ ŚWIAT NA LEPSZE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI