Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach, rozpromieniona cała! I wspominałam wczorajsze spotkanie z Duchową Córeczką.
„Niesamowita dziewczyna! Niezwykła… Bardzo się ostatnio zmieniła! Ma w sobie niezwykłą wolność! Jestem z niej bardzo dumna!”
„Powinnaś być dumna też z siebie. Pomogłaś jej” – wyszeptał Jezus z ogniem.
„Ja? A niby jak?” – zdziwiłam się bardzo.
„Tańcem i tłumaczeniem!”
„Ja se mogłam tłumaczyć, ale Ty działałeś! A ona przyjmowała i chciała się zmieniać!”
„Tak zmienialiśmy ją we tróje. JA, ona i ty.”
„We tróje!” – uśmiechnęłam się do Jezusa promiennie. I mówiłam dalej:
„Przyjęła mnie jak domownika, a potem…”
„No cóż, maleńka. Niektórzy nie chcą się zmieniać. Nawet nie próbują…”
„Tak…” – szepnęłam z powagą. Ale za chwilę znów się ożywiłam:
„Wiele razy mi mówiła, że notki świecą, jaśnieją Tobą! Żeby ona wiedziała jak Tobą jaśnieje, świeci! Promienieje Tobą! Pewnie o tym nie wie?”
„Skąd! Jasne, że nie wie!” – zaśmiał się Jezus cudownie.
„No to się dowie!”
Patrzyłam w mojego umiłowanego z uwielbieniem i zachwytem…
„Dzięki niej wiem co ja mam w sobie zmieniać!”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie! Tańczylismy w intymności i bliskości bez granic!
O ZMIENIANIU SIEBIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI