Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Leżałam w Jego objęciach tańcząca bardzo.
„O mój Jezu… Jaka jestem zmęczona…” – szepnęłam z trudem.
„Wiem, Moja jedyna… Wiem!” – wyszeptał Jezus z tkliwością.
Przytulił mnie do Siebie jeszcze bardziej. Wtulił mnie w Siebie… Było mi bardzo dobrze. Błogo! Leżałam, milcząca, a nasze serca rozmawiały:
” 'Łączy nas pasja tworzenia’- pięknie powiedziałeś, mój Jezu kochany!” – szepnęło moje serce z zachwytem.
„Uwielbiasz tworzyć, prawda maleńka?” – spytało SERCE Najdroższe z uśmiechem.
„Uwielbiam!”
„I JA uwielbiam!”
Uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Tak sobie pomyślałam, że kiedy już ułożę, ułożymy rozważania to będziemy się nudzić! Będzie nam nudno.”
„Znajdziemy sobie coś innego, Monisiu!” – SERCE Jezusa było całe uśmiechnięte.
„Ale ja nic nowego na horyzoncie nie widzę!”
„Powoli, najmilsza, powoli. Najpierw skończymy układać rozważania, potem odpoczniesz, a dopiero potem coś znajdziemy. I znów będziemy razem tworzyć.”
„Taaak!”
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko i znów wyrwało mi się z głębi serca:
„Taka jestem zmęczona, mój Jezu!”
„Wiem maleńka Moja… Wiem.”
Jezus patrzył we mnie płonący poruszeniem i wzruszeniem… Milczał, ale Jego spojrzenie i cała postać mówiło: „Odpocznij we Mnie maleństwo Moje!”
Uśmiechnęłam się do umiłowanego radośnie.
„Cudne czytania dałeś mi na koniec! Przecudne! 'Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić’. Przecudne!”
Jezus patrzył we mnie cały uśmiechnięty… Odpoczywałam w Jego uśmiechu.
W UŚMIECHU JEZUSA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI