Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA Swego. Patrzył we mnie płonący cały miłością i zachwytem. Usmiechalam się do Niego od ucha do ucha!
„Skończyłaś! Skończyłaś, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały dumą.
„Skończyliśmy, mój Jezu! Skończyliśmy!” – szepnęłam z mocą. Po chwili dodałam:
„Wiesz mój Jezu, nie spodziewałam się, że dam radę. To było dla mnie jak wspinanie się pod górę… Mówiłam Ci o tym wiele razy.”
„Wspinalaś się ze Mną pod Górę. Słuchałaś Moich słów, rozważałaś je. I razem ze Mną z niej zeszłaś!”
„No tak!” – olśniły mnie słowa umiłowanego.
„Zdobyłaś! Zdobyłaś górę błogosławieństw, Monisiu kochana!” – Jezus promieniał cały.
„No! Można i tak to ująć! – zaśmiałam się zdumiona.
„Ułożyłam 30 rozważań do OREMUSA. Nie spodziewałam się, że dam radę. Pamiętasz ile razy Ci odmawiałam, kochany? Mówiłam, że to nie dla mnie, że kim ja jestem, żeby takie rozważania układać? Nikim! Że nie umiem. Itd itp.”
„Zdobyłaś górę błogosławieństw, co z tą górą błogosławieństw zrobisz, maleńka?” – spytał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Jak to co? – zaśmiałam się -oddam ją Tobie i poproszę, żebyś rozdał je moim Duchowym Dzieciom. Każdemu według potrzeby!”
„A sobie nic nie zostawisz?” – dopytywał mój śliczny.
„Ja już jestem baaaaaardzo szczęśliwa! Że ułożyłam z Tobą, dla Ciebie i w Tobie!”
Jezus uśmiechał się do mnie cudownie. A ja patrzyłam w Niego z uwielbieniem.
GÓRA BŁOGOSŁAWIEŃSTW!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI