Leżałam w objęciach Jezusa zmęczona bardzo. Umiłowany pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały.
„Zatańczymy maleńka Moja?” – spytał Jezus.
„Z radością, mój śliczny!” – szepnęłam z trudem.
Jezus ujął moją dłoń i gdzieś prowadził. Nagle znaleźliśmy się w Światłości wielkiej! Bardzo ciepłej i cichej i przyjaznej bardzo! Światło mnie nie raziło, nie przeszkadzało. Przeciwnie. Dawało ukojenie i odpocznienie. Zaczęliśmy tańczyć.
Jezus patrzył we mnie głęboko. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś.
„Jesteś bardzo zmęczona, a chcesz ze Mną tańczyć!” – wyszeptał tkliwie.
„To dla mnie wielka radość, kochany!”
Uśmiechnęłam się do Niego od ucha do ucha! I tej samej chwili Światłość ogarnęła nas! Umiłowanego i mnie. Byliśmy w Światłości. Więcej! Byliśmy światłością! I tańcząc przechodziliśmy przez siebie nawzajem! Jezus przechodził przeze mnie, a ja przez Niego! Przenikaliśmy się wzajemnie! Jakbyśmy byli przeźroczyści! Ze zdumieniem odkryłam, że rzeczywiście jestem przeźroczysta! Jezus wszedł we mnie…
„Zobaczysz Monisiu, JA jestem w tobie, a ty we Mnie!” – wyszeptał Jezus rozpromieniony cały Miłością.
Teraz ja weszłam w Jezusa.
„Teraz ja jestem w Tobie, a Ty jesteś we mnie!”
„Tak, maleńka Moja! Tak!”
Tańczyliśmy w Światłości, mój Jezus i ja. Byliśmy światłością. Jezus zanurzał mnie w Sobie, zamykał w Sobie i otwierał na Siebie. I czynił z Sobą jedno. Byliśmy jednością w Światłości.
JEDNOŚĆ W ŚWIATŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI