Jezus tulił mnie w objęciach i patrzył we mnie w sposób, który nie potrafię opisać… Piękno, Miłość, Czułość Sama! Patrzyłam w mojego Oblubieńca z zachwytem i uwielbieniem! Urzeczona i uszczęśliwiona!
„Jakiś Ty dobry, mój Jezu… Jak dobry…” – szepnęłam z mocą.
„I ty jesteś dobra, maleńka Moja. Bardzo dobra. I coraz lepsza!” – wyszeptał Jezus z ogniem.
Zamyśliłam się…
„Rzeczywiście od jakiegoś czasu już nie grzeszę. Nalogi grzechowe oddaliły się, uciekly, drobne grzeszki też znikły. Sama się dziwię, że można żyć nie grzesząc! Żyję, można powiedzieć, w czystości.”
Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Twoje serce jest tak czyste, że nie mogę się w nim nie zakochać!” – Jezus promieniał cały.
„Ale Ty się w nim zakochałeś jak jeszcze było brudne. To Ty je oczyszczałeś. Cierpliwie, wytrwale, z miłością. To dzięki Tobie moje serce jest czyste! Dzięki Tobie mój śliczny!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i patrzył we mnie ogniście. Płonący cały Miłością.
„Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim, Monisiu. Trwam w tobie, a ty trwasz we Mnie więc jesteś czysta.”
Patrzyłam w umiłowanego mojego z lubością i zachwytem wielkim…
W CZYSTOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI