Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem. Jego Ciało złączyło się z moim ciałem, Jego Krew połączyła się z moją krwią. Byliśmy jednością. Oblubieniec i oblubienica.
„Gdy spożywasz Moje Ciało i Krew Moją pijesz jesteś jako i Ja! Ja jestem w tobie, a ty we Mnie jesteś Moniko. Złączenie, zjednoczenie, Komunia miłości i cierpienia…” – wyszeptał mój Milusi słodko.
Patrzył we mnie jak w obrazek.
„Taaak, mój Jezu kochany! Tak!” – szepnęłam z entuzjazmem.
Jezus patrzył we mnie z lubością.
„O mój Jezu, jaka jestem zmęczona…” – szepnęłam po chwili.
„Odpocznij więc kochana Moja!”
„Ale ja nie chcę! Chcę tańczyć! Zamieniać zmęczenie w taniec. Tańczyć z Tobą, w Tobie i dla Ciebie, mój śliczny!”
„Tańczmy więc!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Tańczyliśmy. Jezus obejmował mnie z tkliwością i w tańcu prowadził. Tańczyliśmy lekko i zwiewnie, ulotnie i subtelnie. Jezus wchodził we mnie i ja w Niego wchodziłam. A wchodząc zanurzałam się w umiłowanego. Tonęłam… Znikałam w Nim cała. I znów wychodziłam.
Przyjdzie czas gdy zniknę w moim Jezusie już na zawsze!
KOMUNIA MIŁOŚCI I CIERPIENIA
Category: (NIE) MOJE MYŚLI