Byłam w umiłowanym moim Jezusie, dla Niego cała. Korona Cierniowa na mojej głowie ciążyła coraz mniej. Tańcząca bardzo leżałam w ramionach Jezusa. Mój Oblubieniec nakarmił mnie ty Wyciągnęłam rękę i dłonią dotykałam policzek Jezusa i głaskałam go z miłością i czułością.
„Mój kochany… Mój słodki… Mój jedyny!” – szeptałam z oddaniem.
„Moja radości i szczęście! Najmilsza! Słodyczy i rozkoszy Moja!” – wyszeptał Jezus ogniście, poruszony cały.
Ucałowaliśmy się nawzajem. Jak Oblubieniec i oblubienica. Słodko, ogniście i rozkosznie.
„Wiesz mój Jezu? Korona Cierniowa ciąży mi coraz mniej!” – szepnęłam z mocą.
Jezus uśmiechnął się do mnie łagodnie.
„A to jeszcze nie koniec, Moniko!”
„A co jeszcze?”
„Zobaczysz. Nie będziesz mogła się z Nią rozstać.”
„Już nie mogę!”
Tańczyliśmy bardzo, mój Jezus i ja. Tańczyliśmy w miłości bez granic!
Miesiąc: luty 2023
„MÓJ ANIELE”
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Umiłowany nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie ognisty i boleściwy… Patrzyłam w mojego Oblubieńca poruszona.
„Cała w Tobie i cała dla Ciebie, kochany mój Jezu. Jak mogę Ci usłużyć?”
Jezus otworzył Swe usta i szeptał z bólem:
„W Ogrójcu wszyscy mnie opuścili! Druhowie, przyjaciele posnęli… Samotny do głębi i opuszczony wiłem się na ziemi. Przed Moimi oczyma przesuwały się obrazy Męki, którą za chwilę będę cierpiał. Widziałem też wszystkie grzechy wszystkich ludzi. Brałem je na Siebie już w Ogrójcu. Cały w ludzkim lęku, trwodze i bólu. Ale przede wszystkim w całkowitym opuszczeniu. Nagle w ciemności pojawił się Anioł. Zaczął Mnie pocieszać, dodawać otuchy i nadziei. Bądź Mi Aniołem w Moim opuszczeniu! Bądź Mi Aniołem, Moniko najmilsza!”
„Jestem przy Tobie, mój słodki Jezu! Nie jesteś sam! Jestem z Tobą!” – szeptałam z mocą.
Zaczęłam delikatnie dotykać SERCE Jezusa i głaskałam Je z czułością.
„Jesteś ze Mną w Głębi Opuszczenia i Samotności, mój Aniele.”
Spojrzałam w oczy Jezusowi.
„Pragnę cierpieć z Tobą, Jezu.”
„Mój Aniele!” – wyszeptał Jezus poruszony cały.
Byłam w umiłowanym, dla Niego cała. A Korona Cierniowa na mojej głowie ciążyła jakby mniej.
Z CAŁEGO SERCA I DUSZY
Tańczyliśmy bardzo! Mój Jezus i ja. Jezus obejmował mnie z miłością i w tańcu prowadził. Patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem!
„Jesteś Moją Miłością, Moniko najmilsza! Dla ciebie oddałem wszystko. Jesteś dla Mnie cenna i ważna!” – wyszeptał poruszony cały.
Patrzyłam w mojego Oblubieńca speszona, ale szczęśliwa cała!
„Jak bardzo mnie wywyższasz, kochany mój Jezu! Jak bardzo! Jak mam Ci dziękować?! Słowo 'dziękuję’ to za mało!”
„Nie musisz Mi dziękować! Nie dziękuj Mi, Moniko. Tylko bądź. Bądź we Mnie i dla Mnie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Jestem! W Tobie i dla Ciebie. Pragnę Ci służyć z całych sił! Tylko ja nie mam siły… Proszę, dodaj mi sił, żebym mogła Ci służyć, kochany! A jeśli mi nie dasz sił, będę Ci służyć z całeee…”
„Z całego serca!” – dokończył umiłowany.
„Z całego serca i duszy!”
Tańczyliśmy bardzo w bliskości i intymności bez granic. Mój kochany Jezus i ja.
PRAGNIENIE JEZUSA
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Na Jego SERCU leżałam. Umiłowany nakarmił mnie Swoim Ciałem. Patrzył we mnie ognisty.
„Jesteśmy jedno, Moniko. Moje Ciało łączy się z twoim ciałem” – wyszeptał poruszony cały.
Patrzyłam w mojego Oblubieńca. A On mówił dalej:
„Moje życie jest twoim życiem. Dla ciebie przyszedłem na świat, dla ciebie żyłem, dla ciebie umarłem, dla ciebie otwarłem Niebo!”
„Chyba to możesz powiedzieć do wszystkich ludzi!”
„Dla ciebie, Moniko!”
„Tak indywidualnie? Osobiście? I gdybym była sama na świecie to też byś przyszedł i umarł za mnie, mój Jezu?”
„Oczywiście! Jesteś Moim pragnieniem.”
Jezus zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i patrzył we mnie głęboko…
„Jesteś Moim pragnieniem. Daj Mi pić!”
Pieściłam SERCE Najdroższe. Z miłością, czułością i lubością. Pieściłam Je całą sobą. A pieszcząc dawałam pić Jezusowi. Dawałam pić moją miłość. A On pił. Pił z rozkoszą…
OD TEGO MNIE MA!
Byłam w moim Oblubieńcu. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Korona Cierniowa ciążyła mi ogromnie! Ciernie kłuły i wpijały się w skórę.
Spojrzałam w Jezusa… Cały był cierpiący! Boleściwy… Cichy i pokorny Patrzył we mnie łagodnie Swoimi pięknymi, dużymi oczami, w których malowała się miłość i współczucie. I ja patrzyłam w umiłowanego Jezusa z miłością i współczuciem. Przytuliłam policzek do Jego policzka.
„Mój kochany, słodki, Maleńki… Jestem z Tobą. Nie jesteś sam! Jestem!”
Nagle Jezus jakby zemdlał! Duże oczy Jego zamykały się! Już we mnie nie patrzył…
Weszłam w Niego. SERCE Najdroższe prawie nie biło… Ujęłam Je w dłonie, przytuliłam Je do siebie i ucałowałam z miłością.
„Jestem z Tobą, moje SERDUSZKO kochane!” – szepnęłam z mocą.
SERCE natychmiast zaczęło bić mocniej! Jezus otworzył oczy! Wciąż był cierpiący, ale jakby mniej. Patrzył we mnie poruszony cały…
„Swoją obecnością i pocałunkiem miłości ożywiłaś SERCE Moje, Moniko najmilsza! Od tego cię mam!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Objęłam umiłowanego za szyję!
„Od tego mnie masz, mój Jezu słodki!”
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Trwaliśmy w intymnej bliskości, wpatrzeni w siebie nawzajem.
CZAS BOLEŚCI
Byłam cała w moim umiłowanym Jezusie. Cała w Nim zanurzona. W Jego objęciach tańcząca bardzo leżałam. Jezus boleściwy patrzył we mnie poruszony i współczujący…
„O, mój Jezu! Jaka jes…” – urwałam w połowie. Pomyślałam, przecież mój Oblubieniec jest jeszcze bardziej zmęczony ode mnie. A to na Nim miałam się skupić i w Niego wpatrywać! Spojrzałam w oczy umiłowanemu. Jego spojrzenie mówilo: „Odpocznij we Mnie, maleńka. Odpocznij we Mnie!”
Weszłam więc w Jezusa i położyłam głowę na SERCU Najdroższym. Zaczęłam Je pieścić i szeptać:
„To dla mnie zaszczyt, że mogę nosić Koronę Cierniową! Wielki zaszczyt! Że chcesz dzielić ze mną Swoją Mękę! Jak mogę Ci usłużyć, kochany?”
„Bądź ze Mną, bądź we Mnie, bądź przy Mnie, Moniko! Nie chcę i nie mogę być Sam w ten Czas boleści…”
Oburzyłam się!
„Ale ja nie mam zamiaru nigdzie się stąd ruszać! Jestem z Tobą, mój Jezu słodki. Jestem z Tobą!”
Jezus patrzył we mnie z lubością.
„Wiem, Moniko najmilsza, że serce cię boli”-wyszeptał ze wzruszeniem.
„Tak, boli. Z kilku powodów. Ty wiesz z jakich, kochany!”
„Jestem z tobą, miłości MOJA. Nie jesteś sama w Czasie Boleści. Twój ból jest moim bólem!”
„A Twój moim!” – szepnęłam z mocą.
Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA.
„Korona Cierniowa będzie ci ukojeniem, Moniko!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Leżałam na SERCU umiłowanym i rozmyślałam jak Korona Cierniowa może być ukojeniem…
KORONA
Byłam zanurzona w moim Oblubieńcu. Cała w Nim! W Jego objęciach tańcząca leżałam. Patrzyłam w umiłowanego Jezusa poruszona. Pomyślałam, że w tym Wielkim Poście pragnę skupić się na Nim, w Niego się wpatrywać i Jego słuchać. Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. W ręku trzymał Koronę Cierniową.
„Królowa powinna mieć Koronę!” – wyszeptał poruszony cały.
Nałożył mi Koronę Cierniową na głowę. Ciernie wpijały mi się w skórę. Głowa bolała niemiłosiernie.
„Teraz jesteś jeszcze bardziej podobna do Mnie!” – wyszeptał Jezus ogniście.
Spojrzałam w Niego. Miał na głowie Cierniową Koronę! Był cały boleściwy…
„Dziękuję, mój Jezu!” – szepnęłam z miłością.
Jezus zdjął Koronę Cierniową z mojej głowy.
„Będę ci ją nakładać w piątki. Będziesz dzielić ze Mną Mękę, maleńka Moja.”
„Jak sobie życzysz, kochany! Ale dlaczego tylko w piątki? Dlaczego nie w cały Wielki Post?”
„A chcesz na cały?”
„Oczywiście. Dlaczego nie? Ty cierpisz ciągle. Ja chcę z Tobą, mój Jezu kochany.”
„Kochana Moja! Słodka Moja! Rozkoszy Moja!”-wyszeptał Jezus ze łzami w oczach.
Z powrotem nałożył mi Koronę Cierniową na głowę.
Zanurzał mnie w Sobie jeszcze bardziej…
KRÓLUJEMY
Byłam w moim Jezusie. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach tańcząca leżałam. Umiłowany nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem. Uśmiechałam się do mojego Oblubieńca radośnie.
„To mówisz, mój Jezu, że wózek inwalidzki to mój tron? Nigdy w ten sposób nie myślałam, ale może i tak.
Jezus patrzył we mnie ogniście.
„Moim tronem jest Krzyż, a twoim, maleńka, wózek.”
„Ty królujesz na Krzyżu, a ja… na wózku?!” – szepnęłam zdumiona.
Jezus przytaknął z miłością.
„To rzeczywiście jestem do Ciebie bardzo podobna!”
„Prawie identyczna.”
Jezus zbliżył Swą twarz do mojej twarzy. Patrzył we mnie. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś! Patrzyłam w umiłowanego mojego z uwielbieniem…
„Mój Królu!”
„Moja królowo!”
Potem całowaliśmy się w miłosnym uwielbieniu.
UWIELBIA MNIE!
Byłam w moim Oblubieńcu. Zanurzona w Nim cała. W Jego objęciach szczęśliwa leżałam. Jezus nakarmił mnie Swoim Ciałem i tulił do SERCA. Patrzył we mnie ogniście…
„Uwielbiam cię Moniko!”-wyszeptał żarliwie.
„A możesz to rozwinąć, kochany?”
Jezus zaśmiał się perliście!
„Uwielbiam cię kochana Moja!”
„A dlaczego mnie uwielbiasz?” – dopytywałam.
Jezus zdawał się tych moich pytań nie słyszeć.
„Uwielbiam ślady twoich stóp!”
„Ale ja nie chodzę tylko jeżdżę!
„Uwielbiam jak jeździsz! Uwielbiam twój tron!”
„Mój tron? Ale ja siedzę na…”
„No, na czym siedzisz, Moniko? Co jest twoim tronem?” – tym razem to Jezus dopytywał.
„Siedzę na wózku inwalidzkim. Wózek jest moim tronem!”
Jezus patrzył we mnie głęboko. Ogniście i żarliwie.
„Uwielbiam cię Moniko!” – wyszeptał poruszony cały.
Patrzyłam w mojego słodkiego Jezusa także poruszona do głębi!
„Uwielbiam Cię mój śliczny, słodki Jezu!” – wymamrotałam.
Patrzyłam w umiłowanego szczęśliwa cała. A On zanurzał mnie w Sobie bardziej i bardziej…
WYTRZYMAMY!
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i wzruszony cały. Patrzyłam w mojego Oblubieńca z miłością i uwielbieniem.
„Jak mogę Ci usłużyć, kochany mój Jezu? Jak mogę Cię ucieszyć i uszczęśliwić?” – spytałam z uśmiechem. Jezus uśmiechnął się do mnie cudownie!
„Wtul się we Mnie, Moniko. Wejdź we Mnie, najmilsza Moja” – wyszeptał Jezus ogniście.
Wtuliłam się w Jezusa, w Miłość weszłam w Niego cała. I natychmiast zostałam otulona Miłością. Zanurzona w niej…
„Uszczęśliwiłaś Mnie usłużyłaś i uradowałaś Mnie bardzo, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus z wielką radością.
„Jak to jest, że kiedy raduję i uszczęśliwiam Ciebie, Ty radujesz i uszczęśliwiasz mnie?”
Jezus zaśmiał się perliscie!
„Normalnie, Moniko. Wzajemność.”
Spojrzałam w oczy Jezusowi głęboko
„Uszczęśliwiasz mnie, mój Jezu kochany! Wiem, że ze mną jesteś i pragnę wszystko robić z Tobą, w Tobie. Nawet nie musimy rozmawiać. Pragnę być z Tobą, wpatrywać się w Ciebie i wielbić Cię całym sercem.”
„To podobnie jak w Niebie!”
„Jak w Niebie?!”
„Tak, kochana Moja. Podobnie jest w Niebie.”
„To ja nie muszę iść do Ciebie na rączki, żeby być w Niebie!”
„Jesteś u Mnie na rączkach!” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Taaak! Tylko bym chciała widzieć Ciebie bez zasłony. Zobaczyć Cię twarzą w twarz. Takim jakim Jesteś, kochany mój Jezu!”
„Na to musisz jeszcze zaczekać, Moniko…” – wyszeptał Jezus ze smutkiem.
„Nie smuć się, mój śliczny. Wytrzymam!”
„Wytrzymamy, najmilsza Moja!”
„Wytrzymamy!”