Znaleźliśmy się w ciemnym, zimnym i przenikliwie pustym miejscu. Ziąb i pustka przenikała mnie na wskroś!
„To Moja samotność, Moniko!”-wyszeptał Jezus żarliwie.
„Rozumiem, kochany mój Jezu!”
Dreszcz przeszedł mnie po ciele… Wtuliłam się w umiłowanego Jezusa jeszcze bardziej. I On wtulił się we mnie.
„Jestem z Tobą, kochany! Jestem z Tobą mój słodki!”
„Jestem z Tobą, maleństwo Moje umiłowane!”
„Co mam robić, Jezuniu?”
„Pieść SERCE Moje, Moniko. Pieść! Ono krwawi!”
„Moje serce też krwawi!”
Oba serca wyszły z naszych ciał. Objęły się, ucałowały i przytuliły się do siebie nawzajem. Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mojego. Całując się, serca przylgnęły do siebie. Przylgnęły tak bardzo, że już nie widziałam dwóch, ale jedno serce. Jedno wielkie, krwawiące SERCE!
A wokół pojaśniało, zrobiło się cieplutko i już pusto nie było.
W SAMOTNOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI