„Rzeczywiście moje serce jest już spokojniejsze. Wlewasz w nie Swój pokój, mój Jezu kochany!”
„Powolusiu, Moniko. To jest dopiero początek…” – Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie. Ja posmutniałam.
„Ale gdy sobie pomyślę…”
„Jeśli pozwolisz, maleńka, Ja się tym zajmę!”
„Tak! Zajmij się tym, Jezu słodki!”-szepnęłam z mocą.
„A Ty najmilsza zajmij się Mną!”
Uśmiechnęłam się do mojego Oblubieńca radośnie! Od ucha do ucha!
„Uwielbiam się Tobą zajmować, kochany! Uwielbiam!”
Spojrzałam mojemu Jezusowi w oczy i zapytałam:
„A jak mam się Tobą zajmować? Tak jak do tej pory, czy inaczej?”
Jezus patrzył we mnie ogniście!
„Powolusiu, Moniko kochana. Cierpliwości.”
„Powolusiu… – szepnęłam uśmiechając się do umiłowanego radośnie.
Wiedziałam, że Jezus zaprasza mnie do jeszcze większej bliskości. Ale nie wiedziałam do jakiej. Oblubieniec gładził mój policzek i patrzył we mnie żarliwie.
POWOLUSIU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI