Jezus trzymał mnie na rączkach i tulił do SERCA.
„Mój kochany! Mój słodziutki! Mój jedyny!”
„Maleńka Moja! Kochana! Przepiękna Moja!”
Ja adorowałam umiłowanego mojego, a On uwielbiał mnie!
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu? Jak ucieszyć, uszczęśliwić?”
„Bądź ze Mną, maleńka Moja! Bądź ze Mną jeszcze bardziej i głębiej!”
„Pomóż mi, proszę!”
„Pomogę! O nic się nie bój i nie martw, maleństwo Moje słodkie. Musiałem tylko wiedzieć… Czy chcesz?”
„Czy chcę?! Pragnę!!! Nie musiałeś nawet pytać!”
Jezus patrzył we mnie ogniście. Poważny i uroczysty!
„Musisz wiedzieć, maleńka Moja, że takie bycie ze Mną wiąże się z jeszcze większym cierpieniem! Oblubienica upodabnia się do swojego Oblubieńca!”
„Wiem, kochany mój Jezu! Cierpienie się dla mnie nie liczy. Dla mnie liczy się Miłość! Czyli Ty, bo Ty jesteś Miłością. Gdy patrzę na Ciebie, Jezu, owszem widzę cierpienie. Ale widzę przede wszystkim Miłość! Dla mnie liczy się Miłość!”
Zarzuciłam Jezusowi ręce na szyję i wtuliłam się w Niego jeszcze bardziej i głębiej.
„’Oko w oko, SERCE w serce’, maleńka Moja!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
„Tak!”
Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i weszła do serca mego. Tańczyliśmy bardzo wtuleni w siebie nawzajem. Oblubieniec i oblubienica. Mój Jezus i ja.
LICZY SIĘ MIŁOŚĆ!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI