Obudziłam… Obudziłam się, szybko otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do mojego Oblubieńca radośnie! I od razu oczy zamknęłam. Leżałam w błogim półśnie. Jezus zbliżył twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko czule i namiętnie bardzo. Obsypywał pocałunkami jak deszczem!
„Ach!” – szepnęłam z rozkoszą. Umiłowany zaczął we mnie wchodzić. Wchodził delikatnie, stopniowo, z lubością… Z SERCA Jezusa wyszła Hostia i wchodziła do serca mego. Jezus wchodził we mnie, a wchodząc zanurzał mnie w Sobie. Wciąż bardziej i głębiej. Znikałam. Byłam jak kropelka w Oceanie Miłości. Rozpływałam się…
„Tyś Moja!” – wyszeptał Jezus ogniście.
„Twoja. A Tyś mój!”
„Twój! Na wieki twój!”
I zobaczyłam siebie na schodach do nieba! Wchodziłam ciężko, wspinałam się? Nie! Stąpałam lekko! Na palcach! Frunęłam wręcz!
A potem tańczyliśmy walca z umiłowanym moim! Lekko, na palcach tańczyliśmy walczyka…
W OCEANIE MIŁOŚCI
Category: (NIE) MOJE MYŚLI