„Nie bój się swoich myśli, Moniko najmilsza! One pochodzą ode Mnie” – wyszeptał Jezus żarliwie.
„Nawet tych najbardziej zuchwałych?! Pomyślałam, że jestem jak Ty! Wisząca na krzyżu, wystawiona na widok publiczny. Niemająca nic do ukrycia. Że jestem jak Ty! Jak ja mogę się z Tobą porównywać??!!! Utożsamiać się z Tobą, mój Jezu?! Przecież to zuchwałość i kłam…”
Na moich ustach poczułam słodki i ognisty pocałunek.
„To prawda, maleńka Moja! To prawda! I już od dawna wystawiana jesteś na widok publiczny!”
„Ja? Kiedy?!”
„Twój blog. Myślisz, że to nie jest wystawianie się na widok publiczny? Przecież ludzie mogą cię ośmieszyć, wydrwić, oskarżyć o kłamstwa, powiedzieć, że zwariowałaś. Co wtedy zrobisz?”
„Nic. Będę pisać dalej, Jezu kochany! Utwierdzi mnie to jeszcze bardziej w przekonaniu, że to prawda. I będę pisać dalej!”
Jezus otulił mnie Sobą. Choć Go nie widziałam, Jego obecność ogarniała mnie całą…
JAK JEZUS
Category: (NIE) MOJE MYŚLI