Leżałam w objęciach Oblubieńca mojego tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie poruszony i wzruszony wielce. Rozmyślałam i uśmiechałam się do Jezusa i do moich myśli.
Myślałam o jednym z moich Duchowych Dzieci, o moim kochanym Synku.
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Dzięki swej niemocy uczysz Dzieci porozumiewania się bez słów. Ponad słowami.
„Ale pięknie wyszło, prawda?”-spytałam z uśmiechem.
„Bardzo pięknie, maleńka Moja Moniczko!”
„Wiesz mój Jezu kochany? Myślę, że to mu pomogło.”
„Nawet nie wiesz jak bardzo. Nawet najdrobniejszy gest miłości znaczy więcej niż miliony słów!”
Zamyśliłam się znów… Przede wszystkim z umiłowanym moim Jezusem porozumiewam się bez słów. Rozumiemy się bez słów. Poza tym słowa są zbyt małe, zamykają, są niezdarne i ulotne. Uwielbiam wpatrywać się w umiłowanego w milczeniu. On patrzy we mnie, ja w Niego. Nic więcej nie trzeba!
„Nawet notki trudno mi pisać. Słów brakuje! A słyszę głosy, że one 'świecą’.”
Jezus patrzył we mnie głęboko…
„Ty Mną świecisz, jaśniejesz. To i twoje notki jaśnieją Moim światłem, maleńka Moja.”
Uśmiechnęłam się do umiłowanego radośnie. Trwaliśmy razem w miłości i intymności. Bez słów.
BEZ SŁÓW
Category: (NIE) MOJE MYŚLI