Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Leżałam zamyślona i zmęczona codziennymi problemami, troskami i kłopotami.
Na dodatek wczoraj dotarła do mnie smutna wiadomość, że zmarła moja Duchowa Córeczka…
Jezus patrzył we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Oj mój Jezu kochany… Jaka jestem zmęczona…!”
Jezus zbliżył twarz do mojej twarzy i ucałował mnie w czoło.
„Odpocznij maleństwo Moje słodkie. Odpocznij we Mnie.”
Jezus zanurzył mnie w Sobie. Odpoczywałam.
„Moje Dzieci są TWOIMI dziećmi. Moje troski i problemy są Twoimi. Ty zajmujesz się nimi. A ja zajmuję się Tobą, mój słodki Jezu.”
„Tak właśnie, Moniko najmilsza!”
„Ile Ty masz na Głowie i SERCU! A ja razem z Tobą, Jezuniu.”
Nagle naszła mnie myśl i zaśmiałam się głośno!
„Ale przecież wieczne odpoczywanie to będę miała dopiero u Ciebie na rączkach!”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością.
„Tak maleńka Moja. Ale odpocznij teraz choć troszkę.”
Wtuliłam się w umiłowanego mojego całą sobą i odpoczywałam w Nim…
Miesiąc: wrzesień 2023
ŚPIEWAM I TAŃCZĘ
Leżałam w objęciach Oblubieńca mojego tańcząca bardzo! Jezus tulił mnie do SERCA Swego i patrzył mi w oczy głęboko.
„Jesteś Władcą mojej duszy, Jezu kochany! Panem mego serca!” – szepnęłam ogniście.
„Pięknie śpiewa dla Mnie twe serce, maleńka Moja Moniczko Przepięknie!”-wyszeptał Jezus żarliwie.
„To z miłości, tęsknoty i pragnienia…”
„Przepięknie!”
Jezus patrzył we mnie ogniście. Oczy Mu płonęły! Położył głowę na sercu moim… Wtulił się we mnie!
„W twym sercu płonie ogień miłości… Naszej miłości!”
Jezus leżał na moim sercu. Głaskałam Jego włosy i policzek. Głaskałam z miłością i czułością. A moje serce śpiewało:
„O Jezu, mój Jezu! O Jezu, mój Jezu! O Jezu, mój Jezu! O Jezu, mój Jezu!”
Serce śpiewało, a ja ofiarowywałam cierpienie. Tańczyłam. Wciąż śpiewam i tańczę. Dla umiłowanego!
SIARCZYŚCIE
„Czego sobie życzysz, kochany mój Jezu? Co mogę dla Ciebie zrobić?”-spytałam z uśmiechem.
Jezus objął mnie ramionami i uśmiechnął się do mnie promiennie
„Całuj Mnie Moja słodka!”
Zbliżył twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Teraz ty, maleńka!”
„Ale ja się wsty…”
„Wstydzisz się? A dlaczego?”
Ucałowałam umiłowanego siarczyście. On całował mnie a ja Jego. A moje serce szeptało:
„Bo moje pocałunki są takie niezdarne, siarczyste… Boję się, żeby Ci nie uchybić!”
„Uwielbiam twoje siarczyste pocałunki, Moniko! Są jak ogień miłości, który jest między nami.”
„Tak?!”
„Tak!”
Całowaliśmy się siarczyście, namiętnie i słodko. Mój Jezus i ja…
ROZPUSZCZA
„Opowiedz mi o Sobie, kochany Jezu.”
„Jestem Miłością…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Wiem!”
„Miłością miłosierną i wierną.”
„Też wiem!” – szepnęłam z mocą i dodałam:
„Nie powinnam Ci przerywać, mój Jezu. Przepraszam!”
„Przerywaj do woli, maleńka Moja. Mi to nie przeszkadza.”
„Ale to niekulturalne!”
„Dla Mnie kultura nie jest najważniejsza. Najważniejsza jest miłość, wierność i entuzjazm!”
„Ale…”
„Przerywaj Mi do woli, Moniko. W tym jest twój urok.”
„Urok?!”
„Małe dziecko nie patrzy co wypada, a czego nie. Mówi prosto z serca i…”
„Kocham Ciebie!!!”
„Właśnie tak!” – Jezus promieniał cały uśmiechem.
Uśmiechnęłam się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha. Głaskałam Jego włosy i policzek z czułością.
„Rozpuszczasz mnie, mój słodki Jezu!”
„Rozpuszczam cię w Sobie, Moniczko!”
Jezus patrzył we mnie z lubością.
SZCZĘŚCIE
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony…
„Piękna Moja!” – wyszeptał ogniście.
„Mój prześliczny!”
Serce moje śpiewało i wyrywało się do swego Oblubieńca z całych sił. Wyjęłam z ciała moje serce i dałam je umiłowanemu mojemu.
„Ono pragnie Ciebie, kochany mój Jezu!”
Jezus ujął serce moje w Swoje dłonie. Pochylił się i ucałował je ogniście i słodko. Potem włożył serce z powrotem do ciała. Jezus położył głowę na sercu moim… Dotykałam i głaskałam twarz i włosy Oblubieńca mojego. Moje serce śpiewało… A ja rozmyślałam.
„Ciężki krzyż przygniata do ziemi, a ja patrzę w Niebo! Jezus jest Szczęściem w moim nieszczęściu. Największym Szczęściem! Umiłowany jest Władcą mojego chcenia i działania.”
Jezus leżał na moim sercu, a ono szeptało:
„Szczęście moje! Szczęście moje! Szczęście moje!”
ZACHWYCAŁ SIĘ
Leżałam w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we ogniście i słodko.
„Prostota, cierpliwość do własnych ułomności i krzyża…”
„Ale o co chodzi, kochany mój Jezu?”
„Mówię co widzę gdy w ciebie patrzę, maleńka Moja. Przerwałaś Mi. Więc teraz mówię dalej.
I Jezus mówił:
„Odwaga, wytrwałość, męstwo, determinacja. Jestem z ciebie niezmiernie dumny, maleńka Moja Moniczko! I ty bądź dumna, że jesteś taka jaka jesteś.”
„Ale ja nie jestem…”
„Jesteś!”
„Nie jestem. Ty Jesteś! Mnie nie ma.”
„Jakaś ty piękna, Moniko!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
Zachwycał się mną. A ja naprawdę nie widziałam powodu…
PATRZY WE MNIE
Musiałam w moim pokoju poprzestawiać meble. I figura Jezusa stoi teraz gdzie indziej niż wcześniej.
Wczoraj spojrzałam na figurę i szepnęłam ze smutkiem do mojego umiłowanego:
– No i widzisz, mój słodki? Już nie patrzysz we mnie kiedy leżę w łóżku…
Od razu usłyszałam w sercu ciepły, cichy szept Jezusa:
„Ja zawsze w ciebie patrzę, najmilsza Moja!”
Leżałam w objęciach Miłości – ślicznego Jezusa. Mój Oblubieniec przytulał mnie do Siebie i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały.
„Uwielbiam się w ciebie wpatrywać, maleńka Moja Moniczko!” – wyszeptał ogniście.
Uśmiechałam się do Jezusa od ucha do ucha!
„A gdy we mnie patrzysz to co widzisz, kochany?”
„Miłość, pragnienie, pokorę, cichość, ufność, taniec…”
Przerwałam Jezusowi gwałtownie!
„Widzisz taniec we mnie?!”
„Tak Moniko, twoja ofiara cierpienia jest Mi szczególnie droga.”
„Tak się cieszę, mój śliczny!!!”
Jezus uśmiechnął się do mnie promiennie. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko czule i namiętnie. I ja całowałam umiłowanego mojego.
Teraz gdy piszę tę notkę, Jezus patrzy we mnie i uśmiecha się z czułością…
ZANURZAŁAM
Leżałam w objęciach Jezusa. A moje serce śpiewało… Mój Oblubieniec przytulał mnie do Siebie i patrzył tylko we mnie poruszony i wzruszony cały… Patrzyłam Mu w oczy z miłością i smutkiem. Rozmyślałam… Długo milczeliśmy.
„Moje kochane Dziecko cierpi. Chciałabym mu się pomóc, ale nie mam jak… Nie wiem jak!”
„Pomagasz mu już od dawna. Bardzo pomagasz”-wyszeptał Jezus żarliwie.
„Chciałabym bardziej. Więcej!”
„Więcej nie można!”
Słowa te mnie uderzyły!
„Naprawdę?!”
Jezus spojrzał we mnie ogniście. Ogniście i słodko. Zobaczyłam SERCE Najdroższe. Zaczęłam w Nim zanurzać moje Dziecko. Zanurzałam wszystkie moje Duchowe Dzieci. Zanurzałam, a moje serce śpiewało…
BOŻY PRZYPADEK
Wszystko zaczęło się od tego, że na Facebooku napisałam, że nie mam jak pojechać sobie do lasu na grzyby, bo mój pokojowy wózek elektryczny jest za słaby. Nie daje rady jechać po trudnym terenie. Moja znajoma z FB zobaczyła reklamę fundacji Ortlife, która pomaga zdobywać wózki inwalidzkie i podała mi jej dane. Napisałam do nich. Panie z fundacji pomogły mi załatwić formalności związane z dofinansowaniem z funduszu PFRON. To wszystko trwało ok roku.
Wózek elektryczny terenowy Turios przywieźli wczoraj.
Leżałam na SERCU umiłowanym. Jezus pochylał się nade mną z tkliwością i patrzył we mnie rozpromieniony cały miłością i zachwytem wielkim. I ja patrzyłam w mojego Oblubieńca uśmiechnięta od ucha do ucha.
„To wszystko to jeden wielki przypadek! Twój Przypadek!”
„Przypadki chodzą po ludziach.” – wyszeptał Jezus z cudnym uśmiechem.
„Tylko, żeby jeszcze w lesie grzyby były, bo nie ma. Sucho jak pieprz! Może jeszcze kolejny Przypadek, żeby ciągłość była?”
Jezus się zaśmiał. Głośno, radośnie, perliście! Ja też się śmiałam!
HOJNA W MIŁOŚCI
Jezus patrzył we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały. Zaczął dotykać i głaskać moją twarz i włosy… Patrzył, dotykał i głaskał, a mi na sercu robiło się miękko i ciepło i błogo… Umiłowany mnie głaskał, a ja rozmyślałam. Myślałam o moich Duchowych Dzieciach, o tym, że moja Duchowa Rodzina wciąż się powiększa. Wczoraj adoptowałam kolejne Dziecko.
„Jesteś hojna, Moniko. Hojna w miłości. Gdy widzisz, że ktoś potrzebuje modlitwy i ofiary cierpienia od razu go adoptujesz!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
„Uczę się od Ciebie, kochany mój.”
„I nie oceniasz, nie osądzasz, nie krytykujesz. Przyjmujesz i kochasz każdego takim, jakim jest.”
„Staram się… Tego też uczę się od Ciebie, mój słodki Jezu.”
Jezus uśmiechnął się do mnie z czułością…
„Dla ciebie cierpienie jest darem, prawda?” – spytał ogniście.
„Jest. Bo mogę je ofiarowywać za moje Dzieci.”
„Jesteś hojna w miłości, maleńka Moja Moniczko!”
W tych słowach była bezgraniczna Miłość… Mój Oblubieniec patrzył we mnie, dotykał i głaskał. A moje serce biło dla Niego radośnie.