Leżałam w błogim półśnie. Z zamkniętymi oczyma leżałam. Mimo, że oczy miałam zamknięte widziałam umiłowanego mojego Jezusa. Mój Oblubieniec przytulał mnie do Siebie i patrzył tylko we mnie zakochany i poruszony cały. Zbliżył Swą twarz do mojej twarzy i zaczął mnie całować. Całował ogniście, namiętnie i słodko. A Jego SERCE szeptało:
„Moja malusia! Słodka Moja! Najmilsza Moja! Jedyna Moja!”
Serce moje odpowiadało z ogniem miłości:
„Mój prześliczny! Mój słodziutki! Mój jedyny! Mój najmilszy!”
Otworzyłam oczy i uśmiechnęłam się do Jezusa od ucha do ucha!
„Kocham Ciebie Jezu!”
Umiłowany milczał. Patrzył we mnie z ognistą miłością.
„On cię nie kocha!” – syknęło coś z tyłu.
„Kocha! Wiem! A jeśli nawet by nie kochał to ja Go kocham!”
„On cię nie kocha! On cię nienawidzi!”-syknęło znowu
„Ta! Chyba ty, nie On!”
I patrząc umiłowanemu w oczy głęboko, szeptałam:
„Wiem, że mnie kochasz, mój Jezu! Nie musisz mi tego mówić, jeśli nie chcesz! Ja wiem! Widzę Twoją miłość codziennie. Każdego dnia! Każdej godziny, minuty, sekundy! Widzę Twoją bezbrzeżną miłość do mnie!”
Jezus patrzył we mnie ogniście i głęboko. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś!
„Kocham ciebie, Moniko. Kocham miłością wierną i poddaną!” – wyszeptał Jezus żarliwie.
„Poddaną?! To jeszcze bardziej niż oddaną!”
„Tak, maleńka Moja Moniczko! Wobec twej miłości i wielkiej ufności jestem poddany!”
„Niesamowite…”
Jezus całował mnie słodko, namiętnie, ogniście… A Jego SERCE szeptało:
„Kocham ciebie! Kocham ciebie! Kocham ciebie!”
PODDANY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI