Jezus zbliża ku mnie Swą twarz i szepcze z czułością:
„Kocham cię, Moniko…”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha! Zbliżam twarz do Jego twarzy i całuję. Całuję Jego oczy, jasne i czyste. Całuję Jego czoło. Jego nos i usta. Całuję, a całując adoruję umiłowanego mojego. Uwielbiam i wywyższam.
Całuję Jego Rany w dłoniach i stopach. Całuję SERCE Najdroższe. Całuję, a Ono otwiera się przede mną, odsłania. Wchodzę w Nie głębiej i głębiej… Otula mnie Miłość. Wypełnia, przepełnia…
Jezus mnie całuje. Całuje, a ja otwieram się przed Nim, odsłaniam. Umiłowany wchodzi głębiej i głębiej. Ja jestem Jego a On jest mój.
Miłość miłości… bliskość bliskości… czułość czułości.
Nie umiem opisać. Brakuje mi słów.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI