Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i zachwycony cały. Uśmiecham się do mojego Oblubieńca od ucha do ucha. Jezus otwiera się przede mną. Na oścież! Wchodzę w Niego głębiej i głębiej… A wchodząc, rozmyślam:
„Jestem na Górze Miłości! Otulona, zanurzona, wypełniona i przepełniona Miłością. Zatopiona w Miłości. To chyba raczej nie na Górze. W Głębinach! Tak! W Głębinach Miłości! Czy na Górze, czy w Głębinach… wszystko jedno. Najważniejsze, że w Miłości!
I jestem pewna, że TO jest Niebo. Nie wiem jak wygląda Niebo, ale jestem przekonana, że tak! Otulona Miłością, zatopiona w Miłości. Patrzę w oczy Miłości… Tak, tak wygląda Niebo!”
Uśmiecham się do Jezusa i do swoich myśli…
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i szepcze do mnie z czułością:
„Przyszedłem na świat dla ciebie, Moniko, żyłem dla ciebie, umarłem dla ciebie i zmartwychwstałem dla ciebie, abyś mogła mieć to wszystko. Bym mógł ci to wszystko dać.”
„Dziękuję, mój najsłodszy! Dziękuję!!!”
Jezus mnie tuli do SERCA. Tańczymy bardzo w bliskości i intymności bez granic! I to też jest Niebo.
NIEBO
Category: (NIE) MOJE MYŚLI