Leżę w objęciach umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie Swym pięknym, niebiańskim spojrzeniem miłości. Patrzy tylko we mnie… Dotykam Jego policzek i głaszczę go z czułością. Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha!
„Wiesz, mój słodki Jezuniu? Na sercu mi jakoś lekko i błogo, i słodko… Bardzo błogo! Cierpię, ale cierpienie nie zasłania mi Ciebie. Nie przeszkadza mi w byciu z Tobą.”
„Moja kochana, to dzięki temu, że ze Mną jesteś, że Ja z tobą jestem. Nigdy cię nie zostawię, nie opuszczę! Nie odrzucę! Nigdy! I nikt i nic nie jest w stanie zniszczyć naszej relacji. Nikt nie jest w stanie rozdzielić nas od siebie nawzajem. Nic i nikt nie zniszczy naszej miłości! Ja jestem z tobą!”-szepcze Jezus ogniście.
„Taaak! Umiłowany mój, tak! Dziękuję Ci!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, czule, namiętnie. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje biedne maleńkie serce. Całuje… Całując zanurza mnie w Sobie, zatapia w miłości i czyni z Sobą jedno.
A we mnie wzmaga się radość, entuzjazm i napięcie. Czas oczekiwania się skończył!
Błogość w sercu
Category: (NIE) MOJE MYŚLI