Jezus dotyka mój policzek i pieści, głaszcze go z czułością niezwykłą.
„Moja kochana! Umiłowana Moja!” – szepcze Jezus ogniście.
Umiłowany zbliża twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Odwzajemniam pocałunek…
„Mój najdroższy!!! Uwielbiam Cię!” – szepczę i uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
Całujemy się namiętnie i słodko.
Nagle słyszę głos piskliwy, złowrogi:
„To nie jest twój Bóg! To tylko złudzenie! Bóg nie jest tak bliski! Bóg jest odległy, daleki i srogi!”
„Nieprawda! Bóg jest bliski! Najbliższy! Emmanuel! Bóg z nami!”
Głos milknie.
Patrzę w oczy umiłowanemu mojemu…
„Jesteś bliski, najbliższy! Stałeś się Człowiekiem… Dzieckiem! Dzieciątkiem! Bezbronnym i kruchym niemowlęciem! Tak bardzo się upokorzyłeś. Uniżyłeś się! Czy można było się bardziej uniżyć?! To jest niesamowite! Niepojęte! Wspaniałe! Fantastyczne!”
„Dla ciebie, maleńka Moja! Dla ciebie!” – szepcze Jezus ogniście.
„To cudowne!”
Tańczę dla umiłowanego mojego, całując i pieszcząc SERCE Najdroższe. Jezus patrzy we mnie głęboko… Z zachwytem i uwielbieniem.
NAJBLIŻSZY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI