„Zmęczo…” – szepczę z trudem wielkim.
Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Odpocznij maleńka Moja. Odpocznij…”
Kładzie mnie na SERCU umiłowanym. Odpoczywam, a moje serce szepcze:
„Bądź uwielbiony w moim zniechęceniu i entuzjazmie moim! Bądź uwielbiony w w smutku i radości mojej! Bądź uwielbiony w moim nieszczęściu i szczęściu! Bądź uwielbiony w samotności mojej! Bądź uwielbiony w moim bólu i cierpieniu moim! Bądź uwielbiony w moim tańcu! Bądź uwielbiony w całym moim życiu!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko.
„Coś się kończy i coś się zaczyna. Coś się zamyka i coś otwiera…”
„Chyba Ktoś, nie coś!”
„Ktoś się otwiera. Ja się otwieram! Otwieram się przed tobą. Bierz ze Mnie, maleńka Moja! Czerp pełnymi garściami. I baw się Mną. Baw się Mną! Do woli!”
Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha.
„Będę! Mój Jezu kochany, będę!”
„Odpocznij teraz, maleńka Moja. We Mnie odpocznij.”
Odpoczywam… Odpoczywam bawiąc się brodą umiłowanego. Kręcąc loczki.
CZERP ZE MNIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI