Leżę w objęciach umiłowanego mojego tańcząca. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Uśmiecham się do umiłowanego mojego od ucha do ucha!
„Tyle lat z Tobą jestem, kochany mój Jezu, a ciągle zachwycasz! Fascynujesz mnie! Pragnę się Tobą zachwycać do końca życia! A po śmierci zobaczyć Cię takim, jakim jesteś. I zachwycać się Tobą jeszcze bardziej!”
Jezus patrzy we mnie jak w obrazek…
„Moja piękna! Jesteś rozkoszą SERCA Mojego.”
„Kochany… ale ja się na rozkosz nie nadaję…
„Nadajesz się, nadajesz! Bardzo się nadajesz, maleńka Moja. Stworzyłem cię dla Swojej rozkoszy. I jakże się cieszę, nią jesteś!”
Przemknęło mi przez myśl, że to wszystko kłamstwo, ułuda. Ale natychmiast przychodzi mi do głowy i serca druga myśl:
„Czyżbym tyle lat żyła w kłamstwie? To nie możliwe!”
„Tak, maleńka Moja. Żyjesz w Prawdzie!”
Uśmiecham się do mojego Oblubieńca radośnie. A On głaszcze mój policzek z czułością niezwykłą.
W PRAWDZIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI