Tańczę bardzo. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością. Jest cały w ranach i krwi… Obolały i zmęczony śmiertelnie.
„Mój słodki Jezuniu, chodź do mnie. Odpocznij na sercu moim.”
Obejmuję umiłowanego i przytulam do serca. Jezus obejmuje mnie również i wtula się we mnie.
„Nie boisz się Mnie takiego? Nie brzydzisz się?”
Jestem oburzona!
„Bać się?! Brzydzić??!! Kocham Cię takiego! Uwielbiam! Pragnę! Taki jesteś mi bliski! Najbliższy!”
„Jesteś Mi ukojeniem i odpocznieniem, maleńka Moja. Masz udział w Męce Mojej, będziesz miała udział i w chwale Mojej.”
„Ja nie dla chwały. Ja z miłości…”
„Tym bardziej, Moja słodka. Tym bardziej.”
Trwamy w miłości i intymności bez granic. Mój Oblubieniec i ja.
Category: (NIE) MOJE MYŚLI