Budzę się, otwieram oczy i uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?” – pyta Jezus głaszcząc z czułością mój policzek.
„Tak, dziękuję, kochany!”
Rozmyślam o wczorajszym dniu. Odwiedziła mnie moja Duchowa Córeczka.
„No i znowu zapomniałam zrobić nam zdjęcia! – śmieję się perliscie – Ale nic to, za rok zrobimy. Umówiłyśmy się, że spotkamy się za rok. Jeśli pozwolisz!”
Jezus zaczyna mnie łaskotać, śmiać się i szepcze:
„A dlaczego mam nie pozwolić?! Dlaczego mam nie pozwolić?”
Śmieję się radośnie. Milczymy potem długo.
„Wiesz, mój Jezu? Wczoraj dwa razy zobaczyłam, że mój taniec pomaga innym. Raz gdy odwiedziła mnie Córeczka. Przeminęła mi myśl jak błyskawica, że Córeczka bez mojego tańca nie dałaby rady. Drugi raz gdy wieczorem mój Duchowy Syn, który jest niezbyt wierzący, ani religijny, poprosił mnie o modlitwę. W szoku byłam! Do tej pory słyszałam, że mój taniec – ofiara cierpienia – pomaga innym. Wczoraj to zobaczyłam. Uświadomiłam sobie.”
„Maleńka Moja Moniczko, twój taniec potrzebny jest nie tylko twoim Dzieciom, ale przede wszystkim Mnie. Dzięki temu tańcowi mogę rozdawać łaski tym, którzy jej potrzebują.”
Patrzę umiłowanemu w oczy głęboko. Tańczymy bardzo w intymności i bliskości bez granic.
POTRZEBNY
Category: (NIE) MOJE MYŚLI