Leżę w objęciach umiłowanego. Zanurzona w Nim cała. W Nim ukryta i otwarta na Niego. Tańczę cała. Cała dla Jezusa! Umiłowany mój Jezus tulił mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Zakochany i poruszony cały.
„Uwielbiam do Ciebie przychodzić, kochany mój. Przy Tobie moje problemy, zmartwienia i troski nabierają innej perspektywy. Stają się małe i błahe. Ty zmieniasz perspektywę.”
Jezus zbliża Swoją twarz do mojej twarzy i daje mi siarczystego buziaka.
„O! Siarczyście też umiesz!”
Jezus zaczyna mnie łaskotać i śmiać się perliscie. Ja też się śmieję.
„Ja wszystko umiem, maleńka Moja! Ja wszystko umiem!”
Nie ma w tych słowach ani kszty wywyższania się. Po prostu stwierdzenie faktu.
Jezus przestaje mnie łaskotać. Przytula policzek do mego policzka i szepcze z czułością:
„Uwielbiam gdy przychodzisz do mnie. Bezradna i bezbronna. I cała na Mnie otwarta. Wtedy mogę w Tobie działać, Moniko.”
„Działaj więc. Do woli!”
Miesiąc: maj 2024
Z JEZUSEM MOGĘ WSZYSTKO
Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochylał się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały.
„Jezu, wypełnij mnie Sobą! Proszę! Wypełnij mnie, bo czuję się pusta!”
„Wypełniam cię Sobą, maleńka Moja. Wypełniam i będę wypełniał.”
„Ale ja nie czuję!”
Jezus uśmiecha się do mnie cudownie.
„Tu nie chodzi o odczucie, ale o wiarę. Czy wierzysz?”
„Wierzę!”
„Wypełniam cię wiarą, więc wierzysz. Wypełniam cię nadzieją, więc ufasz. Wypełniam cię miłością, więc kochasz.”
„Bez Ciebie nic nie mogę uczynić?”
„Nic.”
„I bardzo dobrze. Bez Ciebie nic, a z Tobą wszystko!”
DLA JEZUSA
Leżę w objęciach umiłowanego obolała bardzo i bardzo zmęczona. Bez sił prawie. Boli mnie każdy mięsień, nerw, kosteczka. Bardzo bolą jelita. A nade wszystko boli mnie serce.
„O, mój Jezu…”
Jezus otula mnie całym Sobą. Miłością mnie otula. Zbliża twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Ciii, maleńka Moja. Ciii… Jestem z tobą i z tobą cierpię. Cierpię w tobie.”
Tańczę bardzo dla umiłowanego! Tańczę całą sobą! Lekko i zwiewnie. Spalam się jak świeca. Płonę jak pochodnia. Dla Jezusa!
WYSTARCZY
Widzę obraz: Jezus podrzuca mnie w górę, śmieje się radośnie i woła:
„Moja kochana! Umiłowana Moja! Piękna Moja! Pokorna i cicha! Słodka Moja! Szczęście Moje! Rozkoszy Moja!”
Leżę na SERCU umiłowanym. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i wzruszony cały miłością i zachwytem.
„Aż tak się mną cieszysz? Aż tak Ci się podobam, kochany mój Jezu?”
„Aż tak!”
„Ale ja tego w sobie nie widzę…”
„Jak to?! Nie widzisz, że cię kocham?!”
„Że mnie kochasz, widzę. Ale nie widzę w sobie pokory, cichości i tak dalej.”
„Ja widzę. Wystarczy.”
„Wystarczy!”
Daję umiłowanemu mojemu siarczysty pocałunek.
„Wybacz, mój słodki, delikatnie nie umiem…”
„Uwielbiam twoją siarczystość i twoją delikatność, maleńka Moja! A delikatnie też umiesz. No, spróbuj.”
Całuję Jezusa najdelikatniej jak potrafię.
„Umiesz delikatnie. Widzisz?”
Kręcę głową, że nie widzę.
„Ja widzę. Wystarczy!”
Uśmiecham się do umiłowanego od ucha do ucha.
KOBIETA
Leżę w objęciach Jezusa. Na Jego SERCU leżę tańcząca bardzo. Umiłowany mój głaszcze moje włosy i plecy. Leżę i rozmyślam:
„Zawsze zachwycają mnie słowa Ewangelii: 'zobaczył człowieka imieniem Mateusz’. Ludzie widzieli w nim celnika, zdziercę podatkowego, grzesznika, kolaboranta. Jezus zobaczył w nim człowieka imieniem Mateusz. Imię Mateusz znaczy 'Boży dar’. Jezus widzi w nim Swój dar dla świata.”
Jezus zbliża Swoją twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Widzę kobietę imieniem Monika.”
„Kobietę?!”
Wielu ludzi widzi we mnie tylko 'osobę niepełnosprawną’. Nie widzi we mnie kobiety. W szpitalu lekarze i pielęgniarki często pytały czy jestem ubezwłasnowolniona. A gdy odpowiadałam, że nie, bardzo się dziwili.
Nie jestem ubezwłasnowolniona, ale czasem tak się czuję…
Jezus widzi we mnie kobietę. Kobietę, która Go kocha. Nad życie!
NALEŻĘ DO CIEBIE!
Kładę głowę na ramieniu umiłowanego. Jezus obejmuje mnie. Otula miłością. Jestem cała w Nim zanurzona. Cała w Nim i cała dla Niego. Patrzymy w siebie nawzajem głęboko. Z uwielbieniem i zachwytem wielkim. Jezus wpatruje się we mnie płonący cały! Miłość sama! Wyjmuje SERCE Najdroższe z Ciała i mi podaje.
„Należę do ciebie, maleńka Moja Moniczko!”
Wyjmuję serce z ciała i podaję je umiłowanemu mojemu.
„Należę do Ciebie, mój słodki Jezuniu!”
Tulimy nasze serca do siebie. Ja tulę SERCE Jezusa, a On tuli serce moje.
Trwamy w miłosnym milczeniu. Jezus kocha mnie, ja kocham Jego. Gorąco, namiętnie i słodko…
DLA MNIE
Budzę się i od razu otwieram oczy. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i obejmuje mnie. Otula miłością. Patrzy we mnie ogniście. Dotyka dłonią mój policzek i głaszcze go z czułością.
„Odpoczęłaś troszkę, maleńka Moja?”
Ujmuję Jego dłoń w swoje dłonie i całuję siarczyście.
„Taaak! Bardzo dziękuję, kochany mój Jezu!”
Całuję Ranę w dłoni umiłowanego. Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie.
„Ciągle nie mogę się nadziwić, że jestem dla Ciebie tak ważna. Ja, takie małe NIC. A tak jestem ważna dla Ciebie, kochany!”
„Najważniejsza. Dla ciebie przyszedłem na świat, dla ciebie żyłem, dla ciebie umarłem, dla ciebie zmartwychwstałem. I dla ciebie stworzyłem niebiosa.”
„Nie mogę się doczekać kiedy do nich pójdę!”
„Doczekasz się. Doczekasz!”
Jezus wciąż mnie całuje…
UDOWODNIŁAM
Umiłowany mój Jezus otula mnie miłością. Patrzy we mnie ogniście! Rozpromieniony cały!
„Cała we Mnie!”
Uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„I cała dla Ciebie!”
„Zobacz, maleńka Moja, jaką drogę przeszłaś. Przez ogrody, altanki, wodospady, góry, szczeliny skalne… Doszłaś aż tu!”
„Ale szłam zawsze z Tobą pod rękę, kochany mój Jezu.”
„I zawsze Mnie wybierałaś. Udowodniłaś, że jestem dla ciebie najważniejszy. Udowodniłaś przede wszystkim sobie.”
„Bo Ciebie, mój słodki Jezuniu, potrzebuję i pragnę najbardziej w kosmosie!”
Z JEZUSEM I W JEZUSIE
Jestem cała w Jezusie. Zanurzona w Nim cała. Umiłowany obejmuje mnie. Otula miłością. Jestem w Nim ukryta. I cała otwarta na Niego.
„Co mogę dla Ciebie zrobić, kochany mój Jezu?”
Jezus zbliża Swoją twarz do mojej twarzy i patrzy we mnie ogniście.
„Jesteś cała we Mnie i cała dla Mnie, prawda, maleńka Moja?”
„Tak!”
„I już nic beze Mnie nie możesz sama zrobić!
„Tylko z Tobą i w Tobie!”
„Właśnie!”
„I już nic nie będę dla Ciebie zrobić?!”
„Sama z siebie nie. Tylko we Mnie i ze Mną.”
„Co więc mogę zrobić dla Ciebie?”
„Zatańczymy maleńka Moja?!”
„Z Tobą zawsze, mój śliczny Jezuniu!”
NIE MA MNIE
Kładę głowę na SERCU Jezusa. Leżę na NIM tańcząca bardzo. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie ogniście. Poruszony i zakochany cały. Obejmuje mnie z czułością i w tańcu prowadzi. Prowadzi jak Pan Młody prowadzi pannę młodą. Prowadzi i zanurza w Sobie, zatapia w miłości. I szepcze żarliwie:
„Jakaś ty piękna, Moniko! Jakaś ty piękna!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie! Od ucha do ucha! Wtulam się w umiłowanego jeszcze bardziej i bardziej… Tonę w Nim cała. Znikam w moim Jezusie umiłowanym. Tak! Znikam! Nie ma mnie… Jaka jestem szczęśliwa!