Leżę w objęciach umiłowanego tańcząca bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy miałam zamknięte, widzę Jezusa. Umiłowany mój pochyla się nade mną i mnie całuje. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje powieki. Całuje moją twarz. Całuje moje chore jelita. A przede wszystkim całuje moje biedne maleńkie serce. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Słodko, ogniście i namiętnie. Całując szepcze:
„Wisisz ze Mną na Krzyżu, maleńka Moja. A wisząc tańczysz! Ofiarujesz cierpienia. Jesteś żertwą ofiarną. Żertwą płonącą. Spalasz się i płoniesz! Płoniesz Moją miłością. Ta miłość obdarza łaskami twoje Duchowe Dzieci, biednych grzeszników na świecie. I cały świat!”
„Pragnę!”
„Płoniesz, Moniko! Jesteś jak Ja!”
JAK JEZUS
Category: (NIE) MOJE MYŚLI