Leżę na SERCU umiłowanym. Dotykam JE, głaszczę, całuję i pieszczę. Jezus patrzy we mnie głęboko. Ogniście.
„SERCE Moje uwielbia ciebie, maleńka Moja!”
„A moje serce uwielbia Ciebie, Jezu mój kochany!”
Ledwo skończyłam mówić, a znaleźliśmy się nad przepięknym ogrodem. Lecieliśmy nad nim. Fontanny, altanki, ptaszki, motyle… I kwiaty. Morze bujnych, cudnych kwiatów!
„A co to jest, mój Jezu?”
„Ogród twego serca, Moniko!”
Lecieliśmy w deszczu, ogród kwitł. Lecieliśmy w słońcu, ogród kwitł. Lecieliśmy w burzy, ogród kwitł. Lecieliśmy w śniegu, ogród kwitł.
„Serce twoje jest odporne na warunki pogodowe. Na to, co na zewnątrz. Serce twe wrażliwe jest na Mnie. I jest podobne do SERCA Mojego.”
„Podobne?” – pytam zdziwiona.
„Patrz!”
Jezus wyjmuje serca nasze z ciał i mi pokazuje.
„Moje serce nie ma Rany!”
„Pamiętasz, Moniko, jak kiedyś twoje serce było całe w ranach?”
Kiwam głową, że tak.
„Przyjrzyj się uważnie. Jest całe w bliznach!”
Rzeczywiście było całe w bliznach.
„Serce twoje jest bardzo podobne do SERCA Mego” – szepcze Jezus ogniście.
Serca obejmują się i przytulają do siebie nawzajem. Biją w jednym rytmie:
„Kocham ciebie! Kocham Ciebie!”
Przez najbliższe dni notek nie będzie.