Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona. Jezus pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Kochany mój, daj buziiii…”
Nie zdążyłam wypowiedzieć, a Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje słodko, ogniście i namiętnie. Jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę.. Odwzajemniam pocałunki. Całujemy się ogniście. Potem umiłowany Jezus całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje miejsca gdzie mnie boli. Całuje z namaszczeniem i czczcią. Oddaję Jezusowi swoje cierpienia, bóle, a On je przyjmuje i przemienia w Miłość. Oddanie, przyjęcie, przemiana. Oddanie, przyjęcie, przemiana. Taniec!
„Gdy do Mnie przychodzisz, Moniko, stajesz na progu wieczności. Gdy we Mnie wchodzisz, wchodzisz w wieczność. W wieczne Teraz. I nasz taniec trwa Teraz. I staje się uroczystością. Liturgią..”
Tańczymy w intymności i bliskości bez granic. W miłości. W wiecznym Teraz.
TERAZ
Category: (NIE) MOJE MYŚLI