Leżę w objęciach Jezusa cierpiąca. Umiłowany mój pochyla się nade mną z tkliwością i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały. Tuli mnie do SERCA z czułością. Wiem, że też cierpi… Chcę się do Niego uśmiechnąć, ale nie wiem czy wypada. Wypada czy nie wypada uśmiecham się do Jezusa nieśmiało. Umiłowany uśmiecha się do mnie przecudnie. Moja nieśmiałość znika. Uśmiecham się do Jezusa całą sobą! Od ucha do ucha!
„Pragnę twego uśmiechu! Twój uśmiech, maleńka Moja, to miód na Moje SERCE!”
„Nie wiedziałam czy wypada…”
„Wypada, wypada. Bardzo wypada!”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie!
„Uśmiech i cierpienie raczej nie idą ze sobą w parze. Z kolei uśmiech sprawia, że cierpienie nie jest pompatyczne, napuszone. Jest maleńkie, jak ja…”
„Twój piękny uśmiech jest bardzo ważny i potrzebny. Widać go w notkach. Twój blog jest jednym wielkim uśmiechem do świata!”
Jezus przytula policzek do mego policzka.
„Pragnę twego uśmiechu, maleńka Moja. Dlatego uśmiechaj się jak najczęściej!”
„Staram się, mój słodki Jezuniu!”
Tańczymy bardzo w uśmiechu, miłości i bliskości bez granic!
O UŚMIECHU W CIERPIENIU
Category: (NIE) MOJE MYŚLI