Leżę w objęciach Jezusa tańcząca bardzo. Umiłowany mój tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
„Jak wygląda Niebo, kochany mój Jezu?”
„Niebo to Ja. Sama mówisz, że jestem twoim Niebem, Moja słodka.”
„Bo jesteś. A kiedy pójdę do Nieba?”
„Jeszcze trochę. Już niedługo” – szepcze Jezus głaszcząc moje włosy.
„Zaczekam!” – uśmiecham się do Jezusa od ucha do ucha.
„Mogę sprawić, że poczujesz się jak w Niebie, maleńka Moja.”
„A jak?”
„Tak!”
Jezus zbliża Swą twarz do mojej twarzy i mnie całuje. Całuje jak Oblubieniec całuje Swą oblubienicę. Ogniście, namiętnie i słodko. Całuje moje obolałe i zmęczone ciało. Całuje moje chore jelita. Całuje moje biedne, maleńkie serce. Całuje… A Jego SERCE szepcze:
„Kocham ciebie, kocham ciebie!”
„Jestem w Niebie…”
W życiu fizycznie jest mi bardzo ciężko. Krzyż przygniata mnie do ziemi. A tylko Jezus może sprawić, że czuję się jakbym była w Niebie…
W NIEBIE
Category: (NIE) MOJE MYŚLI