Leżę w objęciach Jezusa obolała i zmęczona bardzo. Z zamkniętymi oczyma leżę. Nie mam siły, by podnieść powieki. Mimo, że oczy mam zamknięte, widzę umiłowanego mojego. Jezus tuli mnie do SERCA i patrzy we mnie głęboko. Poruszony i wzruszony cały.
Rozmyślam o moich Duchowych Dzieciach. Szczególnie o dwóch Synach.
„Nie wiem, kochany mój Jezu, ale wydaje mi się, że bardziej Cię rani starszy Syn…”
Od razu przypomina mi się przypowieść o synu marnotrawnym.
„O, właśnie! To jest podobnie!”
„Jeśli pozwolisz, zajmę się tym, maleńka Moja!”
„Jasne! Czekam na Twe działanie, mój słodki Jezuniu!”
„Zobaczysz je miłości Moja.”
Uśmiecham się do umiłowanego radośnie. Tańczymy bardzo w miłości i intymności bez granic!
Category: (NIE) MOJE MYŚLI